Wielkanocnie (?)

Przypomniało mi się… Musiałem chwilę poszukać w fotograficznych archiwach, ale znalazłem. Rok 2015, wielkanocny wyjazd do Węgierskiej Górki. Nie pamiętam już, kto stworzył to dzieło – moje Potwory czy córka kolegi S. – ale pomyślałem sobie, że zważywszy na okoliczności, to jest po prostu idealna pisanka na tegoroczną Wielkanoc…

Dorosłość (?…)

Z kronikarskiego obowiązku: syn mój starszy, znany tu jako Pietruszka, dziś właśnie skończył był osiemnaście lat. Czyli stał się dorosły… No, w każdym razie pełnoletni. Impreza rodzinna się odbyła (mini-impreza, bo to jednak środek tygodnia), prezenty były, a Dziadek – czyli mój tata – zadeklarował że w ramach prezentu opłaci wnukowi kurs prawa jazdy. Marko śnięta, już się boję – Pietruszka za kierownicą… Kto go zna, ten wie… Może to wyglądać tak:

Albo, co gorsza tak:

…a swoją drogą – OSIEMNAŚCIE LAT?! Kiedy…

Ale że what…?!

Stoję w kolejce do kasy w sklepie, w którym dość rzadko robię zakupy. Za kasą pan na oko nieco ode mnie młodszy, w firmowej bluzie, kasuje kolejne produkty i… cały czas uważnie mi się przygląda.

Wreszcie kończy kasować, podaje mi kwotę do zapłaty, po czym mówi:

– Pan to chyba kiedyś robił zakupy w tym Carrefourze przy ulicy K.

– Ano, robiłem i dalej często robię – odpowiadam zaintrygowany, oczekując dalszego ciągu.

– Bo ja pana pamiętam – mówi kasjer. – Bo ja pracowałem w tym Carrefourze dziesięć lat temu (!) i pamiętam, jak pan tam często robił zakupy.

– No, to muszę powiedzieć, że ma pan świetną pamięć! – odpowiadam nieco zdziwiony. – Po dziesięciu latach pamięta pan konkretnego klienta?

– No, nie każdego przecież – mówi spokojnie kasjer. – Ale pana pamiętam, bo pan mi zawsze przypominał Russella Crowe’a. No, tego aktora – dodaje, widząc moją absolutnie zaskoczoną minę.

Russell też był zdziwiony…

Po prostu…

Festiwal Pizzy w Międzynarodowym Dniu Pizzy. Na zakończenie ferii. Wszyscy objadają się ile wlezie. Po czwartym kawałku Pucek odsuwa talerz i – z wyraźnym żalem zresztą – mówi, że juz nie może, bo jeszcze jeden kawałek i pęknie.

Pietruszka patrzy na niego lekceważąco znad swojego talerza, z którego właśnie znika szósty kawałek pizzy (z prosciutto), i rzuca z wyższością:

– Amator…

 

Horror Story

W G. jest uroczy park (już trzeci w tym niewielkim mieście). Większą część parku zajmują dwa połączone jeziorka (czy może stawy). Nad jednym z nich jest nawet plaża z ratownikiem, gdzie dzieciaki mogę się bezpiecznie taplać w wodzie. Jest też maleńka „przystań”, na której można wypożyczyć kajak lub rower wodny i po jeziorkach (stawach?) popływać. Wokół są plenerowe siłownie, budki z lodami, huśtwaki… Jednym słowem – sielanka. I tylko jeden widok tę sielankę mąci, tworząc nastrój mroczny i niepokojący. Znak wbity w brzeg jeziorka (stawu?), który wygląda tak, jak poniżej. Powiedzcie, czy to tylko moja chora wyobraźnia, czy może Wy także zadajecie sobie pytanie: JAKIE, U LICHA, PTAKI ZLATUJĄ SIĘ NA TO JEZIORO, skoro pływanie w nim albo puszczanie psów do wody byłoby ich dokarmianiem?!