Mruczanka Telekomunikacyjna

Zgodnie z wczorajszą obietnicą krótki opis dokonań zdobywczyni Zaszczytnego Drugiego Miejsca w konkursie – czyli (fanfary!) TP SA.

Puchatek od ładnych paru lat jest właścicielem łącza internetowego znanego pod dumną nazwą „Neostrada” (choć Bogiem a prawdą rzeczywiście przypomina toto autostrady… w Polsce).

To, że od maja 2010 r. dosyć regularnie – mniej więcej co miesiąc – powraca problem ze zrywaniem połączenia, to już chyba kiedyś pisałem. Połączenie się zrywa, po chwili loguje ponownie… Jeśli dzieje się to raz na godzinę – pal sześć. Jeśli co dwie minuty, to nie da się ukryć, że w zasadzie uniemożliwia pracę.

Do tego dochdodzi fakt, że za każdym razem kiedy Puchatek usiłuje zgłosić ten problem, kolejna średnio rozgarbięta panienka z infolinii usiłuje mu wmawiać, że to na pweno wina jego (Puchatka) routera, bo „tak pokazuje program diagnostyczny”.

Tyle, że po jakims czasie problem znika i sieć działa normalnie – a Puchatek, choć jest człowiekiem wierzącym, to jednak nie aż na tyle żeby uwierzyć w samonaprawiające się urządzenia elektroniczne.

Ale to wszystko pikuś (Pan Pikuś!).

Po aferze z „brakiem możliwości technicznych” ze strony Netii (patrz poprzedni wpis) Puchatek szybko wycofał rezygnację z Neostrady (konkurencji na razie nie ma, a Internet necesse est). Uprzejmy pan z TP zaproponował Puchatkowi, że za te same pieniądze co dotąd miał łącze 2 Mb, teraz będzie miał (uwaga, uwaga!) 6 Mb.

– Ale to zadziała? – zapytał Puchatek podejrzliwie.

– Zadziała, zadziała – pan z TP zatarł ręce – sprawdziłem w komputerze, pańskie łącze taką szybkość obsłuży.

No więc od 1. stycznia miał Puchatek mieć 6 Mb. Ale pan uśmiechając się dodał, że ponieważ 1. stycznia jest Nowy Rok (np, faktycznie, kto by pomyślał…), to tę zwiększoną szybkość podłączą Puchatkowi już dwa – trzy dni wcześniej.

No i rzeczywiście, podłączyli. Dokładnie o 15:45 dnia 29. grudnia.

Puchatek zna tę godzinę dokładnie, bo w tym właśnie momencie stracił był jakiekolwiek połączenie z Internetem i nie odzyskał go przez kolejne 3 dni.

Bo okazało się, rzecz prosta, że liczące sobie jakieś ćwierć wieku kabelki wiszące pomiędzy centralą a Chatką Puchatków nie są w stanie zapewnić takiej szybkości transferu. Zdechł pies.

Trzy dni dzwonienia (z komórki…), awantur, tłumaczenia, irytacji – dopiero po takim czasie udało się pracownikom TP wyjasnić, że 6 Mb nie pójdzie (na szczęście potwierdził to na piśmie Pan Monter przysłany z zewnętrznej firmy, który jak usłyszał że mieli Puchatkowi dać 6 Mb, to się obśmiał tak, że się mało nie udusił).

TP dała się więc łaskawie namówić na coś, co się fachowo nazywa „migracja”, a oznacza po prostu powrót do starych, dobrych 2 Mbps.

Potem jeszcze jeden pełny dzień (1. stycznia) kiedy kable najwyraźniej dochodziły do siebie, bo mimo opuszczenia transferu do 2 Mb połączenie zrywało średnio co trzy minuty – i już od wczoraj Internet działa. Znowu. Tak, jak dawniej. Czyli nie, żeby rewelacyjnie – ale da się wytrzymać.

Nie mogły kolejne patałachy przysłać tego samego Pana Montera zanim podpisali umowę i uszczęśliwili Puchatka podwyższeniem transferu?

To co – należy się Zaszczytne Drugie Miejsce? Należy.

Puchatek żyje nadzieją, że już w tym roku pojawi się jednak na Puchatkowym Osiedlu możliwość podłączenia się do sieci u niezależnego, lokalnego providera. I że 31. grudnia 2011 r. będzie ostatnim dniem toksycznego związku z TP SA.

Czyli – c.d.n.

Miejmy nadzieję.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s