Mruczanka Rozstrzygająca Konkurs, czyli Słów Kilka o Wolności Wyboru

Konkurs nie był na puchatkowym blogu ogłaszany – konkurs jest nieustający i trwa bez przerwy.

Chodzi o konkurs na największego patałacha / badziewiarza / cieniasa / nieudacznika roku w kategorii „Firmy i Instytucje Świadczące Usługi Puchatkowi”.

Długo, naprawdę długo zaszczytne pierwsze miejsce w tej kategorii zajmowały (na zmianę albo ex aequo) dwie firmy: Polskie Koleje Państwowe i Telekomunikacja Polska. Mówiąc szczerze – długo, dłuuugo nie było nikogo, kto choćby zbliżyłby się do tych dwóch bezspornych liderów. Ten niepowtarzalny poziom usług, to wyjątkowe w skali europejskiej podejście do klienta, ten uroczy, artystyczny (zapewne, bo jakże to inaczej wytłumaczyć?…) burdel panujący w tych instytucjach wydawały się być poza wszelką konkurencją.

Ale oto w minionym roku Pańskim 2010 znalazł się godny konkurent! Znalazł się pretendent do tytułu który zdołał popisać się takim poziomem nieudacznictwa, że Puchatkowi – choć zaprawiony w bojach – łapy opadły i jeszcze leżą.

A więc, żeby dłużej nie trzymać wszystkich w napięciu:

Panie i Panowie, Ladies and Gentlemen, Towarzysze i Towarówki! W tegorocznym konkursie pierwsze miejsce zajmuje… (tu prosimy werble)… And the winner is…:

NETIA SA !!!!!

Tak, właśnie TA Netia. Ta od „wolności wyboru”. Ta od rewelacyjnych reklam z rewelacyjnym Tomaszem Kotem. Ta, która miała nas uwolnić od konieczności utrzymywania toksycznych związków z TP SA.

A teraz uzasadnienie werdyktu w postaci krótkiej (względnie) Historii Pewnego Telefonu.

Puchatek od dłuższego czasu był już klientem Laureata – miał mianowicie obsługiwany przez Netię telefon. Internet natomiast wciąż jeszcze dostarczała mu (Puchatkowi znaczy) stara, (nie)dobra TP SA.

No i jakoś tak pod koniec września ubiegłego (już) roku na całym puchatkowym osiedlu w mieście G. pojawiły się ulotki reklamowe Netii. Że super oferta, że „Intiernet z tieliefonom za adin zloty” i tak dalej.

Puchatek pomyślał sobie – „Czemu nie?”. Weźmie od rzeczonej Netii rzeczony pakiet, uwolni się na dobre od TP SA, będzie miał szybsze łącze (4 Mb!), a w dodatku zapłaci taniej (bo pakiet).

Jeden telefon pod numer z ulotki – i już następnego dnia zjawił się u Puchatka pan „przedstawiciel handlowy” (dawniej to się nazywało po prostu „akwizytor”… I komu to przeszkadzało…).

Pan Przedstawiciel Handlowy (nazywajmy go dalej panem PH) roztoczył był przed Puchatkiem wizję jak z kolorowej książeczki. Netia – mówił – postawiła w mieście G. nową centralę, na światłowodach. Inna jakość Internetu, lepsze parametry połączeń… Żyć nie umierać. Jedna wada: nowa centrala, więc będzie nowy numer telefonu.

OK., Puchatek ze starym numerem nie był emocjonalnie związany (zwłaszcza, że coraz częściej dzwoniły do Puchatka różne firmy z Niezwykle Atrakcyjną Ofertą). Zgodnie z zaleceniem pana PH złożył więc w Netii rezygnację z dotychczasowej linii, a w TP SA rozwiązanie umowy Neostrady z dniem jej wygaśnięcia, czyli z końcem roku. I podpisał z panem PH piękną umowę z firmą Netia na pakiet Internet + telefon. Wprawdzie okazało się, że „promocja się już skończyła i założenie kabla będzie kosztowało 100 zł, a routery też już nie kosztuja złotówkę, tylko kolejne 100”, ale to przecież pikuś (pan Pikuś!). Może stare ulotki mieli?…

A potem – zgodnie z sugestią pana PH – czekał był Puchatek grzecznie na monterów z Netii, którzy mieli założyć nowy, lepszy kabelek i nowe, lepsze gniazdko.

Pan monter zjawił się po trzech tygdoniach (spokojnie, myślal Puchatek, mamy czas). Popatrzył, pomyślał, głową pokiwał i oznajmił, że żeby Puchatkowi podłączyć rzeczone lepsze, to on musi pociagnąć bodaj ze 30 metrów kabla od jakiejś tam podcentralki. I że on to zrobi, ale musi mieć na to zgodę z Netii, więc przyjdzie za parę dni.

No i…? Tak, zgadliście – nie przyszedł. Przyszedł za to list. Do skrzynki. Nawet nie polecony. „Szanowny Panie, nawiązując do podpisanej przez Pana umowy numer… informujemy, że niestety (uwaga, teraz będzie najlepsze) nie ma możliwości technicznych podłączenia tej usługi w pana miejscu zamieszkania, w związku z czym umowę uznajemy za rozwiązaną”.

Łapiecie? Ulotki, przedstawiciel handlowy, cały cyrk – a teraz nie ma możliwości technicznych. Czy ktoś może mi powiedzieć, dlaczego te patałachy nie sprawdziły tego wcześniej, zanim dostarczono te ulotki etc.?

Ale nie, to nie koniec. Teraz, jak u Hitchcocka, napięcie dopiero zacznie rosnąć…

Puchatek najpierw szybko pofatygował się do TP SA żeby wycofać rozwiązanie umowy (bo inaczej od 1. stycznia zostałby bez Internetu). A potem zadzwonił był do Netii z awanturą. Niewielką. A jak już się wyawanturował, to zażądał, żeby wycofano w takim razie jego rezygnację z dotychczasowego numeru telefonu.

– Niestety, proszę pana, to niemożliwe – odpowiedział miły młody człowiek z infolinii. – Wycofać rezygnację można tylko do dziesięciu dni po jej złożeniu.

Puchatek zdaje sobie sprawę, że te zapiski czytają także damy, dlatego nie zacytuje tego, co powiedział miłemu młodemu człowiekowi. Wystarczyło to jednak, żeby miły etc. przełączył Puchatka do jakiegoś Znacznie Ważniejszego Pana (ZWP).

ZWP powiedział że oczywiście, że natychmiast, że to się rozumie, że bez dwóch zdań. Wycofał rezygnację, i jeszcze zaproponował Puchatkowi podpisanie nowej umowy dzięki której miałby Puchatek tańszy abonament telefoniczny (przy tych samych warunkach).

Dobre i to. Nowa umowa miała obowiązywać od 8. grudnia. Rzeczywiście, bodaj 10. grudnia przyszła już zupełnie nowa faktura, na niższą sumę. Suuuper.

Cieszył się był Puchatek… Do 21. grudnia. Bo tego dnia puchatkowy telefon zamilkł. Na amen. Awaria? Zerwane przez śnieg kable? Chyba nie, bo Neostrada działała jak zwykle (czyli tak sobie, ale jednak).

Co się stało? Tak, znowu zgadliście: niezależnie od tego ZWP który podpisał z Puchatkiem  nową umowę, jakiś idiota z innego działu nie zauważył wycofania rezygnacji i spokojnie wysłał do TP SA (właściciela kabli) infrmację, że ten klient z telefonu inumeru zrezygnował.

A TP SA z właściwym sobie refleksem wyłaczyła Puchatkowi telefon.

Kolejne telefony do Netii wykazały, że w dodatku dotychczasowy numer Puchatka został już „przekazany do TP SA”, więc oni nic już zrobić nie mogą. „Będzie pan musiał podpisać umowę z TP SA” – oznajmiła Puchatkowi jakaś kolejna panienka z infolnii.

Podusmowując: Pakietu z Netii Puchatek nie ma. Nie ma nowego Internetu, nie ma nowego telefonu. Ale za to starego też nie ma.

W związku z tym wszystkich którzy znali puchatkowy numer stacjonarny prosi Puchatek o kontakt na maila albo na numer komórkowy, to Puchatek poda nowy numer stacjonarny (internetowy VoIP, w zupełności wystarczy).

A gdyby ktoś z firmy Netia okazał się na tyle łebski, że korzystając z Google’a znajdzie ten wpis i będzie chciał odebrać nagrodę (…albo podać Puchatka do sądu za szarganie dobrego imienia firmy…) niech dzwoni. Najlepiej na dotychczasowy numer stacjonarny. I czeka tak długo, aż mu krzesło pod tyłkiem zbutwieje.

A jakby się przypadkiem dodzwonił, to usłyszy najwyżej że może Puchatkowi skoczyć tam, gdzie pan może pana majstra

Morał: Wolność wyboru w dziedzinie telekomunikacji w Polsce (poza wielkimi miastami) nie istnieje. TP SA, Netia – nieważne. Ten sam syf, ten sam bajzel, to samo podejście do klienta.

Howgh.

P.S. Żebyście nie pomyśleli, że Puchatek w ten sposób chwali swojego dotychczasowego Dostawcę Internetu, czyli TP SA – w następnej notce krótka historia badziewiarstwa w wykonaniu tej jakże zasłużonej instytucji. Netii nie przebije, ale Zaszczytne Drugie Miejsce jak najbardziej się należy.

No.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s