Mruczanka na Gitarę i Orkiestrę

Pietruszka – z przyczyn zdecydowanie irracjonalnych – przez dłuuugi czas panicznie bał się muzyki słuchanej za pomocą naszej wieży. Kiedyś już o tym pisałem – żeby posłuchać muzyki w normalnej jakości (jakieś tam MP3 i inne komputerowe głośniki sie nie liczą…) trzeba było poczekać, aż Pietruszka pójdzie spać.

To już oczywiście dosyć dawno minęło, wieża jest normalnym sprzętem, Potwory także słuchają za jej pomocą swoich piosenek i bajek z płyt i kaset.

Ostatnio jednak zaszła zasadnicza zmiana. Pietruszce wyraźnie znudziły się nieco dziecięce płyty – i wpadł na nowy pomysł. Najpierw długo i uważnie przygląda się kolejnym płytom z puchatkowej kolekcji, a potem wyciąga jedną z nich i prosi mamę albo tatę, żeby tę właśnie płytę mu właczyć.

Ciekawy eksperyment, trzeba przyznać. Początkowo Puchatek myślał, że dziecko wyciaga płyty absolutnie na chybił-trafił, na podstawie estetyki okładki. Ale nie – bo na przykład potrafił wyciągnąć po kolei cztery różne płyty (po jednej dziennie!) tego samego zespołu. I nie myślcie, że w Puchatkowych płytach jest taki porządek, że stały one obok siebie!

W ten sposób Pietruszka przesłuchał już wszystkie płyty „The Pogues”. No, geny czy co? 😉 Bardzo mu się podobało (i słusznie!). Na szczęście nie zna jeszcze angielskiego, więc nie rozumie co Poguesi śpiewają. Chyba by sie zdemoralizował 😉

Myślał Puchatek, że po Poguesach przyjdzie pora na coś równie dynamicznego i „fajnego”. Błąd. Nie docenił Puchatek synowskiego gustu.

Trzy dni temu Pietruszka wyciagnął dwupłytowy album „Last Six Symphonies by W.A. Mozart”. I to w jakim wykonaniu! Columbia Symphony Orchestra pod dyrekcją Bruno Waltera.

Puchatek myślał, że jak usłyszy „samą muzykę”, to zrezygnuje. A gdzie tam! Siedział i słuchał tak, że aż mu się oczy jak spodki zrobiły. A przy czterdziestej symfonii g-moll to po prostu myślałem, że odleci! Pełny zachwyt.

A teraz siedzi (w charakterystyczny sposób: dwa metry od wieży, dokładnie w miejscu, gdzie zaczyna być słyszalny pełny efekt stereo…) i słucha kolejnej płyty.

Joaquin Rodrigo, „Fantasia para un Gentilhombre”. Academy of St. Martin-in-the-Fields, pod dyrekcją Sir Neville’a Marrinera. A na gitarze gra Pepe Romero.

Kocia Twarz, on ma sześć lat 🙂

Będą z niego ludzie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s