Mruczanka ze Światełkiem w Tunelu

Ano, jest światełko. Co prawda jeszcze za daleko, aby stwierdzić z większą dozą pewności, czy to wyjście, czy nadjeżdżajacy z przeciwka pociąg…

Pamiętacie sprawę mieszkania mojego Osobistego Teścia i całą aferę powstałą na skutek mojej osobistej głupoty i niewielkiego (zdawałoby się) zaniedbania? (Jak nie pamiętacie – jest TUTAJ).

Przez długi czas – przez ponad pół roku! – sprawy szły fatalnie. Każda kolejna widomość w tej sprawie była gorsz od poprzedniej. Na każdym kolejnym „rozjeździe” sprawy szły w najgorszą możliwą stronę.

No i wreszcie coś się zaczęło zmieniać. Na początku stycznia udało się uzyskać zgodę sądu na rozważenie kwestii „przywrócenia terminu”.

Tu wyjaśnienie dla nie-prawników: ponieważ wyrok został wydane zaocznie, a Osobistego Teścia w Polsce nie było (…i nawet o tym nie wiedział…) to – rzecz prosta – nie dało się skorzystać z ustawowego terminu złożenia odwołania. A jak termin odwołania minął – to umarł w butach, wyrok jest prawomocny i z głowy.

Jedyna szansa – to tak zwane „przywrócenie terminu”. Oznacza to ze sąd uznaje, że osoba zainteresowana przeoczyła termin odwołania z jakichś obiektywnych, niezależnych od niej  przyczyn. I „przywraca” ten termin.

Tyle, że to się bardzo rzadko udaje.

Wczoraj (w poniedziałek) odbyła się rozprawa w sprawie przywrócenia terminu. Jeszcze dzień przed nasza pani prawniczka – poproszona żeby szczerze oceniła szanse – powiedziała ostrożnie, że „50 na 50”. Poczym dodała: „Najwyżej”.

Wytłumaczyła też, że sprawa wygląda tak: z punktu widzenia czysto formalnego nie ma żadnych wskazań. Nie ma też formalnych przeszkód. Czyli – wszystko zależy od sędziego i jego podejścia.

Jeśli zdarzy się sędzia – formalista i sztywniak, może podejść do sprawy na zasadzie: „Nie mam żadnych formalnych podstaw, żeby zgodzić się na przywrócenie terminu”.

Jeśli natomiast zdarzy się sędzie „normalny”, który będzie skłonny zobaczyć „ludzką stronę” całej historii, to równie dobrze może zaprezentować podejście:””Nie mam żadnych formalnych podstaw, żeby N I E zgodzić się na przywrócenie terminu”.

No i wreszcie, po pół roku – jako rzekłem – światełko. Bo zdarzył się „ludzki” sędzia. Sąd wyraził zgodę na przywrócenie terminu, rozprawa odwoławcza będzie pod koniec kwietnia.

Nasza pani prawniczka (brawa dla tej pani!!!) mówi ostrożnie, że to oczywiście jeszcze nic nie znaczy, że zobaczymy, co w kwietniu…

…ale sama dodaje (a w jej głosie brzmi optymizm), że to duży krok na przód i że teraz będzie łatwiej.

A Puchatek wie swoje. Bo Puchatek wie, ilu Dobrych Ludzi modliło się wczoraj w intencji tej rozprawy.

***

Wygląda na to, że ten paskudny ubiegły rok rzeczywiście odszedł na dobre. Że wreszcie sprawy idą tak, jak iść powinny.

***

A swoją drogą – rozprawa była wczoraj o pierwszej. Pięć po wpół do drugiej zadzownił Osobisty Teść i oznajmił grobowym głosem, że się nie udało. Puchatek mało nie dostał zawału, M. się popłakała. A ten na to zaczął się śmiać – i powiedział, że sobie żartuje i w ogóle. No, niech go drzwi ścisną z takim poczuciem humoru. Ale trzeba przyznać, że ma zdolności aktorskie. 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s