Mrucznka Postfestiwalowa

Nie, nie, Puchatek polskich festiwali w TV nie ogląda i nie słucha. To nie na jego nerwy.

Ale Puchatek jeździ autkiem, a nowy Puchatkowóz ma – między innymi – radyjko. I właśnie w rzeczonym radyjku wielokrotnie – do bólu zębów i dziąseł – słyszał Puchatek pewną… piosenkę. Długo się Puchatek zastanawiał nad dwiema fundamentalnymi kwestiami:

– po pierwsze primo, kto takie nieprawdopodobne gnioty pisze?!
– po drugie primo, kto tego strasznego badziewia słucha?!

Teraz już Puchatek zna odpowiedź przynajmniej na to drugie pytanie.

Odpowiedź brzmi: wszyscy.

Piosenka rzeczona albowiem właśnie ponoć wygrała była festiwal w Sopocie. Dostała Bursztynowego Słowika i (o zgrozo…) nagrodę publiczności.

Tak, właśnie tak – chodzi Puchatkowi o superprzebój grupy o wdzięcznej nazwie – bodajże – „Feel”.

No nie, nie może się Puchatek powstrzymać przed komentarzem.

O treści tego wybitnego dzieła Puchatek nie wspomina, bo trudno wspominać o czymś, czego nie ma. („Niebytu nie ma”, to daaawno filozofowie odkryli).

Muzycznie uTFUr ten jest rzeczywiście na swój sposób odkrywczy: dowodzi mianowicie, że można napisać piosenkę i zdobyć parę nagród i dużą popularność powtarzając wielokrotnie JEDNĄ krótką frazę muzyczną z bardzo niewielkimi wariacjami. (Co prawda był już kiedyś taki polski superprzebój oparty na jednej frazie – ale tam jednak przynajmniej te wariacje były nieco bardziej rozbudowane… Tak, chodzi o słynną piosenkę „Daj mi tę noc”).

Wykonanie… Mój Boże. Smęcąco-zawodzący wokalista, śpiewający przez nos z charakterystycznym gardłowym „podciąganiem” imitującym (nieudolnie) styl paru gwiazd i gwiazdek najprymitywniejszej odmniany popu. Szanowny panie, jak-panu-tam, nawet wyrywające się z głębi piersi jęki i westchnienia muszą czemuś służyć i odnosić się jakoś do śpiewanego tekstu, bo tak, jak pan to robi, to można by z wielkim zaangażowaniem emocjonalnym zaśpiewać nawet książkę kucharską. Amatorszczyzna w najgorszym znaczeniu tego słowa.

A tekst? Już miał Puchatek zrobić tu złośliwą analizę, linijka po linijce, tego pseudopoetyckiego bełkotu, ale trochę czasu szkoda. Powie Puchatek tyle:

Genialna w swej innowacyjności fraza: „Mam nadzieję póki jestem że ją mam” mogłaby z powodzeniem rywalizować w kategorii „idiotyzm dekady” ze słynnym „sępem miłości” zespołu Ich Truje.

I takie badziewie, takie kompletne nic zdobywa główną nagrodę festiwalu? I jeszcze nagrodę publiczności?

Sia.siu, i Ty się dziwiłaś, jak ta sama publiczność reagowała na N.J.? Powinnaś się cieszyć, że butelkami po piwie w nią nie rzucali…

***

A swoją drogą – myśl jeżąca krótki włos na głowie – jeśli TO COŚ zdobyło Bursztynowego Słowika, to jaki poziom musiała reprezentować pozostała TFUrczość?

Gdybym nie był abstynentem, to chyba bym poszedł się upić.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s