Mruczanka Na Granicy Obłędu

Żyjemy w kraju chorej biurokracji, nienormalnego prawa, wszechobecnego urzędniczego niemogizmu. W dodatku nic nie wskazuje na to, żeby miało się to zmienić, bo nasi Szacowni Ustawodawcy mają na głowie poważniejsze rzeczy, niż robienie dobrego prawa. W teczkach się trzeba grzebać, lustrować się trzeba, o – to są ważne sprawy. A nie jakieś tam ustawy i prawo pomagające ludziom żyć.

Przedszkole – bo o nim mowa, rzecz prosta – nadal nie działa. Lokal jest skończony, dom „odebrany”, pani z SANEPiDu podpisała bez zastrzeżeń (!!!).

O co zatem chodzi?

Ano, właśnie o durny, biurokratyczny problemik.

Przedszkole znajduje się (…ma się znajdować…) w lokalu wynajętym w prywatnym domku jednorodzinnym (całe pięterko). Kiedy właściciel rzeczonego domku uzyskał już jego odbiór techniczny (to też zresztą długa historia, ale innym razem…) udał się był do gminy, żeby dokonać „zmiany spsobu użytkowania budynku”, czyli – mówiąc po polsku – uzyskać zgodę na prowadzenie w tym budynku działalności gospodarczej (czyli – w tym wypadku – przedszkola). Pani architekt zażądała planów przedszkola. A po ich obejrzeniu powiedziała, że… nie może wydać zgody.

Dlaczego?

Ponieważ istnieje jakiś przepis (ustawa bodaj z lat sześćdziesiątych), który stanowi, że jeśłi w domu zbudowanym jako mieszkalny prowadzona jest działąlność gospodarcza, to na tę działalność (niezależnie od jej charakteru) NIE MOŻE BYĆ PRZEZNACZONE WIĘCEJ, NIŻ 30 PROC. POWIERZCHNI BUDYNKU.

A nasze przedszkole zajmowałoby około 50 proc.

No i klops – nagle nikt nic nie może, bo taka ustawa i już.

Jutro po raz setny idziemy do burmistrza – może burmistrz coś wymyśli.

DLACZEGO, u licha, państwo pakuje się z butami w prywatną posesję Pana K. i dyktuje mu, ile procent domu BĘDĄCEGO JEGO WŁASNOŚCIĄ ma prawo przeznaczyć na cokolwiek?!

Przepraszam, czy jest na sali prawnik? Czy ktoś z Was, drodzy czytelnicy, ma może jakieś doświadczenia lub stosowną wiedzę, która pomogłaby wyjść z tej sytuacji? Czy ktoś wie, jak „przeskoczyć” tę durną ustawę?

„Wszystkim zależy na przedszkolu”. Nam – wiadomo. Rodzicom – bo w mieście G. brakuje 150 (!!!) miejsc przedszkolnych a na budowę nowego gminnego przedszkola się nie zanosi. Gminie – bo… patrz wyżej.

Wszystkim zależy. Wszyscy chcą. Wszyscy chętnie by pomogli.

I NIKT NIC NIE MOŻE ZROBIĆ.

To jest chory kraj, chore prawo, chora rzeczywistość.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s