Mruczanka O Pewnym Marku

Marek ma trzy i pół roku. Do czasu, kiedy przedszkole ruszy oficjalnie, Marek spędza czas u nas w domu razem z Potworami – rodzice prosili, czy mogliby już go „przedszkolnie”zostawiać, bo praca i w ogóle. Ano, czemu nie.

Marek nie ma na imię Marek, zmieniłem imię, żeby… Na wszelki wypadek.

Rodzice Marka to ludzie stosunkowo zamożni, eleganccy, zapracowani. Kiedy mama Marka pierwszy raz rozmawiała z M. o przyprowadzeniu Marka do przedszkola, przyszła jeszcze bez dziecka. Opowiadała o Marku – i już wtedy M. zapaliła się czerwona lampka.

– Marek to leniuszek – mówiła mama. – Na przykład nie chce mu się mówić, więc woli przyjść, wziąć dorosłego za rękę i pociągnąć za sobą. No i nie chce mu się siadać na nocnik, więc ciągel jeszcze chodzi a pampersie…

Teraz Marek jest z nami – od wczoraj. No i mamy problem.

Bo Marek nie jest „leniuszkiem”. Marek ewidentnie jest „do tyłu” rozwojowo.

To, że trzyipółletnie dziecko prawie nie mówi, może mieścić sie w granicach normy. Jedne dzieci zaczynają mówić wcześniej, inne później. W tym wieku wypowiadanie zaledwie kilku słów – i to niewyraźnie – może niepokoić, ale nie jest jeszcze świadectwem poważnego problemu (choć gdyby chodziło o moje dziecko, dawno skonsultowałbym się przynajmniej z logopedą).

To, że trzyipółletnie dziecko siusia w pieluchę i nie chce siadać na nocniku czy sedesie – także samo w sobie nie jest objawem niepokojącym. Znamy dzieci, które jeszcze później opanowały tę trudną sztukę.

Ale jeśli połączymy jedno i drugie…

…jeśli dodamy do tego fakt, że trzyipółletnie dziecko przychodzać PIERWSZY RAZ W ŻYCIU do obcego domu potrafi siąść sobie w kąciku z jakimś misiem i siedzieć przez pół godziny niczego od nikogo nie chąc, zachowując się tak, jakby nie robiło mu różnicy, gdzie jest…

…jeśli dziecko przy próbie pójścia z nim do łazienki włącza energiczny protest i zachowuje się tak, jakby się tej łazienki bało…

…jeśli w dodatku – klasyka klasyki – unika kontaktu wzrokowego, „uciekając” wzrokiem na bok…

…to wszystko razem wygląda niepokojąco. Zwłaszcza, że Marek ma młodszego brata, który jest zupełnie inny i rozwija się prawidłowo.

Marek na pewno nie jest autystyczny w sensie klasycznego, kannerowskiego autyzmu, ale jak na moje oko – a zwłaszcza na bardziej fachowe oko M. – ewidentnie ma jakieś rysy „spektrum autystycznego”. Nie wiadomo – czy to „chwilowe” i „wyrośnie”, czy też warto by jednak jakąś formę terapii uruchomić.

Najgorsze w tym wszystkim jest (będzie…) „zderzenie” z rodzicami – M. miała już takie przypadki (niestety także wśród znajomych), że rodzice absolutni blokowali możliwość przyjęcia do wiadomości takiej informacji, czasami reagując nawet agresją. No bo jak to – MOJE dziecko ma być CHORE? Przecież ono tylko mało mówi… O co pani w ogóle chodzi…

Zobaczymy. Trzeba jeszcze poobserwować.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s