Malowaliśmy wczoraj dolny korytarz w przedszkolu. Puchatek malowania nie lubi, woli inne prace fizyczne (dłubanie w drewnie na przykład). Natomiast kolega T. – prywatnie doktor fizyki, w trakcie habilitacji – powiedział, że lubi sobie od czasu do czasu pomalować ściany. „Można się odprężyć, bo nie trzeba myśleć”.

Tak, czasami człowiek potrzebuje jakiejś odskoczni. Zajęcia się czymś, co pozowli mu choćby przez kilka chwil po prostu być. Nie myśleć, nie analizować, nie zastanawiać się nad jutrem, nie rozpamiętywać dnia wczorajszego.

Szczęśliwi ci, co mogą taką chwilę złapać przy malowaniu czy kopaniu ogródka. Przy zamiataniu czy prasowaniu.

Ja nie potrafię. Ja takie chwile „przepływu” łapię właściwie tylko w dwóch sytuacjach.

Kiedy słucham muzyki – ale to mnusi być konkretna muzyka i konkretne okoliczności. Muszę mieć tak zwany „święty spokój” i ciszę, któa umożliwia zanurzenie się w muzyce. Na co dzień to bardzo trudne, zwłaszcza, że…

No i – kiedy wędruję. Kiedy idę przez góry, czy choćby przez pola jakieś, przez las. Kiedy droga przesuwa się do tyłu, a cały świat wycisza się i otwiera.

Tak, wiadomo, zbliża się jesień, liście zaczynają się złocić, noce już chłodne – to Czas Wędrowania. Jestem jak Włóczykij (ten z Doliny Muminków) – są takie pory roku, kiedy rozpaczliwie potrzebuję wędrówki. Choćby niewielkiej, choćby jej namiastki.

A droga wiedzie w przód i w przód…

A ja nie mam czasu, możliwości i warunków, żeby pójść nią choć krótki kawałek.

Jasne, przeżyję.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s