Mruczanka Podróżna – Tatry Nocą

Widzieliście kiedyś wchód słońca w górach?

Nie mówię o poranku na Krupówkach czy w hotelowym oknie 😉

Nie wiem, dlaczego akurat dziś przypomniała mi się takie dwie wyprawy. Ale nagle, nie wiadomo skąd, obrazy sprzed kilku (…nastu) lat stanęły mi przed oczami jak żywe. I sprawiły, że Gdzieś-Tam-W-Środku coś mi się znowu zaczęło kręcić wokół Podróżowania.

Kiedyś, w cztery osoby (jeszcze za czasów wczesnostudenckich, jeszcze zanim poznałem M.) wybraliśmy się w góry nocą. To znaczy – wyszliśmy z domu w Murzasichlu popołudniem. Poszliśmy przez Dolinę Suchej Wody, aż na Halę Gąsienicową. Przy Murowańcu byliśmy koło dziesiątej (wieczorem, że dodam dla jasności).

Posiedzieliśmy dwie godziny – kilkadziesiąt metrów od schroniska, na jakichś kamieniach. Trochę gadając, trochę milcząc. Był środek lata, noc – jak na tę wysokość nad poziomem morza – wyjątkowo ciepła, księżyc w nowiu, więc niebo rozgwieżdżone do nieprzytomności…

A o północy ruszyliśmy dalej. No, młodzi byliśmy i głupi. Dziś jesteśmy już tylko głupi, niestety. 😉

I poszliśmy… na Kościelec. Droga, która normalnie zajmuje około dwóch godzin, zajęła nam prawie trzy. Nawet nie dlatego, że było ciemno (wbrew pozorom światło gwiazd doskonale wystarcza do sprawnego poruszania się w odkrytym terenie…) – ale dlatego, że było pięknie. A jak jest pięknie to spieszenie się nie ma sensu…

Na Kościelcu byliśmy przed trzecią w nocy. Siedliśmy sobie i…

I co? I nic. Siedzielismy. Nie rozmawialiśmy prawie. Głęboka noc wysoko w górach, kiedy wszędzie dookoła widać gwiazdy – to przeżycie z gatunku nieopisywalnych. Pamiętacie „Kordiana”? „Gwiazdy na górze, gwiazdy na dole…”. Gwiaździste niebo sprawiało wrażenie idealnej półkuli nad naszymi głowami. Półkuli, której „dolne” brzegi były poniżej miejsca, z którego patrzyliśmy!

Chłodno było – powyżej 2000 nad poziomem morza rzadko bywa ciepło. Opatuliliśmy się w swetry i kurtki (ach, nie były to jeszcze czasy, kiedy każdy miał polar…).

A potem – już przed czwartą – zaczęło świtać.

Najpierw gwiazdy zaczęły jakby lekko blednąć. Potem niebo wyraźnie zmieniło kolor – z głębokiej czerni na nieprawdopodobny granat. Potem zaczęło się robić coraz jaśniej. Aż w końcu…

Słońce w wysokich górach wschodzi… inaczej. Nie pojawia się nad wschodnim horyzontem, jak na nizinach. Pierwsze jego promienie widać – paradoksalnie – na zachodzie. Bo kiedy słoneczna kula jeszcze nie jest widoczna, jeszcze nie wynurza się zza gór – jej promienie już padają na szczyty po przeciwnej stronie.

Wierzchołki turni – najpierw same czubki, niewielki punkty – nagle (tak, nagle!) zaczynają świecić na czerwono, czerwienią tak intensywną, tak uderzającą, że sprawia wrażenie żywej. Kilka chwil (sekund? Minut?) później ta żywa czerwień spływa w dół, a jej miejsce na wierzchołkach gór zajmuje płynne złoto. Potem złoto także rozlewa się coraz niżej, a szczyty rozpalają się pełnym, jasnym światłem dnia – podczas gdy w dolinach trwa jeszcze noc, panuje jeszcze mrok, powoli ustępujący przed spływającym z góry światłem…

I kiedy złote światło na widocznych na zachodzie górach dociera już powoli do dna dolin – z przeciwnej strony nad szczyty wynurza się słońce.

Gdybyście kiedyś mieli okazję – spróbujcie to zobaczyć. Niekoniecznie na Kościelcu (wchodzenie na niego nocą to jednak dosyć ryzykowna zabawa, nawet latem…). To naprawdę niepowtarzalny spektakl.

Potem schodziliśmy z powrotem – przez Cichą Wodę do Murzasichla. W milczeniu. Jakoś nikt z nas nie miał ochoty nic mówić…

****

Ładne parę lat później miałem okazję zobaczyć wschód słońca w znacznie wyższych górach, na wysokości prawie 5000 metrów…

Ale to już zupełnie inna historia, jak mawiał Kipling.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s