Mruczanka Anty

Ooooo, dziś będzie na gorąco. Wkurzył się Puchatek niemiłosiernie, albo jeszcze bardziej. Szlag Puchatka trafił ciężki.

Ale po kolei.

Jedziemy do Warszawy. Całą gromadką. M., Potwory i Puchatek. I dwa rowery z dwoma fotelikami, żeby nie było. Trzeba wpaść do Babci, do Dziadka i jeszcze do paru osób.

Stoimy sobie na stacji w G. i czekamy na podmiejszczaka.

Na stacji kilka miesięcy temu otworzono kiosk. Nie "kiosk Ruchu", tylko kiosk firmy "Kolporter".

Nowoczesny kiosk, przeszkolony od podłogi do sufitu. I od podłogi do sufitu – jedna wielka wystawa z prasą, maskotkami, gadżetami, batonikami i Innymi Niezbędnymi Rzeczami – jak to w kiosku.

Skoro od podłogi do sufitu – to wiadomo, że każdy patrzy na wysokości swoich oczu. Stoimy. Czekamy.

Puchatek bezmyślnie czyta tytuły na okładkach kolorowych periodyków za szybą. Newsweek, Ozon, Wprost, Polityka, Przekrój…

Tymczasem Pietruszka (przypomnę – lat trzy i pół) stoi obok i tym swoim filozoficzno – zamyślonym wzrokiem patrzy na kolorowe czasopisma wystawione na wysokości jego wzroku. I Puchatek widzi, że Pietruszka brew ma zmarszczoną, wzrok skupiony – myśli, znaczy się. Czegoś wyraźnie nie rozumie, ale nie bardzo wie, o co tatę zapytać.

Puchatek spuszcza więc oczy – idąc za wzrokiem Pietruszki – na dolną część rzeczonej witryny.

I co Puchatek widzi na poziomie oczu trzy – cztero – pięcio – sześciolatka?

Ano, same tytuły dla dzieci. Cats, Hustler i inne pisemka, których tytułów Puchatek nawet nie zamierza pamiętać, a które generalnie należą do gatunku prasowego zwanego popularnie "tartak". Czyli pokazują głównie rżnięcie. Pardon.

Na okładkach prężą się gołe tyłki, silikonowe biusty, bezmyślne twarze udające erotyczną ekstazę.

Dokładnie na wysokości oczu Pietruszki dwie wysztafirowane … namiętnie się całują i obmacują, wyraźnie przygotowując się do gorącego, lesbijskiego seksu.

Pytanie za 100 punktów do szefostwa firmy Kolporter:

Co w takiej sytuacji odpowiedzieć dziecku w wieku niecałych czterech lat, które pyta: "Tato, a co te panie robią"?

Jestem w stanie (z trudem) zrozumieć, że kolporter (nie tylko Kolporter pisany wielką literą) musi mieć w ofercie tego typu pisma i że są klienci, które je kupują.

Trudniej mi zrozumieć, dlaczego te pisma muszą leżeć wyłożone za szybą,
zajmując dużą powierzchnię wystawową.

Natomiast zdecydowanie nie rozumiem, dlaczego leżą one wyłożone nie tam, gdzie patrzą potencjalni klienci (pies im mordę lizał), tylko IDEALNIE NA WYSOKOŚCI WZROKU MOJEGO DZIECKA.

Co za półgłowek to tak ułożył?!

Pani w kiosku radośnie oświadczyła mi, że "to nie ona decyduje o układzie wystawy", tylko "szefostwo". Pewnie chciała mnie spuścić.

Ale spuścić Puchatka się nie da. Puchatek napisał maila do "szefostwa", czyli do zarządu Kolportera. I czeka na odpowiedź. A jak jej nie dostanie – będzie pisał dalej i – słowo daje – narobi TAKIEGO SMRODU, że ho ho, albo jeszcze bardziej.

Puchatek naprawdę nie jest fanatykiem, ale u licha są jakieś granice absurdu i draństwa.

Howgh.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s