Mruczanka wyprana

 

Ano, wyprany jest Puchatek z sił wszelkich. Przedwczoraj skończył tłumaczyć książkę numer 1. Wczoraj cały Boży dzień zapierniczał (no wiem, ale tego NIE DA SIĘ inaczej okreslić…) po mieście stołecznym Warszawie w celu załatwiania spraw różnych. I po raz kolejny błogosławił mądrą decyzję sprzed trzech lat o wyprowdzce gdzie pieprz rośnie z tego strasznego miejsca. Dzisiaj – pierwsze pół dnia pisał tekst do pisma D., potem spędził dwie godziny na zakupach, a potem (z przerwą na kąpanie Potworów, usypianie Potworów i jedzenie kolacji) siedział i pisał kolejny tekst, do zupełnie innego pisma, tym razem – zupełnie społecznie (czyli nie za pieniądze, tylko dla idei).

A jutro siada Puchatek de novo przed ekranem (błogosławiąc kolejny pomysł, tym razem sprzed roku, o zakupie panelu LCD, bo inaczej byłby już chyba Puchatkiem Bez Oczu). Siada tłumaczyć kolejną książkę.

A potem Puchatek zadzwoni do osobistej mamy, która powie radośnie „To może byś częściej wpadł, jak już SIEDZISZ W DOMU”.

To się nazywa „siedzieć w domu”. Jakby ktoś nie wiedział, do od siedzenia najbardziej boli wcale nie odwłok, ale zupełnie przeciwna część Puchatka.

Tośmy sobie ponarzekali. Szkocja będzie, Sia.siu, obiecuję, ale dziś już nie mam siły…

Puchatek Translatek

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s