Mruczanka na smutno

Jeszcze o Azji. I ofiarach Tsunami.

Mały chłopiec – uratowany z kataklizmu. Nikt nie wie, kim jest. Wygląda na dziecko turystów (blond włoski…). Ma dwa lata, jeszcze nie mówi, więc nawet nie wiadomo, jakiej jest narodowości. Nie wiadomo, czy jego rodzice żyją. Kim byli. Skąd przyjechali. Nic.

Personel szpitala, w którym jest leczony, wpadł na pomysł – rozesłał jego zdjęcie po świecie. I teraz, od kilu dni, dostaję codziennie dwa – trzy maile z jego zdjęciem. I tym samym pytaniem – raz po polsku, raz po angielsku – „Czy wiesz, co to za dziecko? Czy je poznajesz? Czy znasz jego rodziców lub bliskich?”

Nie wiem. Nie poznaję. Nie znam.

Wiem tylko, że wygląda trochę tak, jak Pietruszka wyglądał rok temu. I za każdym razem myślę, że przecież… Że to mógłby być mój synek…

Mam nadzieję, że znajdą się jego bliscy. Albo że trafi do dobrych ludzi, którzy go będą kochali jak własne dziecko.

…A może ktoś z Was go rozpozna?

 

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s