Mruczanka noworoczna

Sylwester. Nowy rok. Ludzie balują, że ho ho. Impreza całą noc. Tańce, hulanki, swawole. O północy fajerwerki. Wszyscy składają sobie życzenia, wszyscy się bawią, wszyscy (prawie, my akurat nie) piją szampana, wszyscy się cieszą… no właśnie, właściwie – z czego?

Czy ten kolejny ranek czymkolwiek różni się od poprzedniego?

Czy zmiana cyferki w kalendarzu zmienia cokolwiek w naszym życiu? Czy od dziś będziemy bardziej kochać tych, których kochamy? Lepiej robić to, co robimy? Co w gruncie rzeczy NOWEGO będzie w tym roku?

Dawniej ludzie świętowali przynajmniej w jakichś symbolicznych chwilach. Przesilenie wiosenne (dziś pierwszy dzień wiosny), przesilenie letnie (noc świętojańska)… Coś się działo, coś to miało oznaczać.

Sylwester? Nowy Rok? Sztucznie ustalone daty, numerki w kalendarzu dopasowanym do tykających zegarów. Odliczanie czasu – precyzyjne, dokładne, fachowe… I kompletnie bezduszne.

Na mojej ulicy – która przecież leży na peryferiach miasta G., podwarszawskiej „sypialni” – mnóstwo fajerwerków. Kilkadziesiąt (!!) kolorowych rakiet wystartowało z ogródka jednego z domów sto metrów od nas. Widziałem ceny sztucznych ogni – ci ludzie wypuścili w niebo jakieś pięćset złotych.

Jasne, to ich pieniądze, nic mi do tego. Tyle, że widuję ich na mojej ulicy. Wiem, że nie są zamożni. Chodzą w używanych ubraniach, nie stać ich na wymianę okien. Zabawa przede wszystkim?…

***

No i jeszcze myśl, która nie daje mi spokoju. Tragedia w Azji. Nie mogę przestać myśleć o tych ludziach. Nie, nie o tych 150 tysiącach zabitych – im już raczej nic poza modlitwą nie pomoże.

Raczej o tych kilkuset tysiącach bez dachu nad głową, bez środków do życia, bez jedzenia i wody pitnej, może już bez nadziei, gnieżdżących się w jakichś namiotach. Opłakujących bliskich.

Impreza pod Pałacem Kultury w Warszawie kosztowała… nie pamiętam, w gazetach pisano ile. Jakieś miliony. Może się czepiam, ale nie daje mi spokoju myśl, ile za tę sumę można by kupić butelek wody, kocy, lekarstw… Chleba…

Nie potrafię, psiakrew, NIE POTRAFIĘ bawić się z tą świadomością.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s