Mruczanka późnojesienna

„Jesień idzie – nie ma na to rady”, jak głosiła popularna (kiedyś) piosenka. Zimno się zrobiło, drzewa już bez liści, na dworze nieprzyjemnie. Jeśli do tego dodać mało przyjemne nastroje w pracy (…), krótki dzień i myśl, że aż do Bożego Narodzenia nie będzie już żadnych „ekstra” dni wolnych – to robi się smętnie.

Długi weekend minął szybko (tak to jest, wszystko, co dobre… i tak dalej). Mieliśmy gości, byliśmy w gościach, zdążyliśmy nawet (co rzadkie) posiedzieć spokojnie w domu i nawet wspólnie obejrzeć coś tam w telewizji (pierwszy raz od… nie pamiętam doprawdy, od kiedy). „Zemsta” Wajdy (to znaczy – „Zemsta” Fredry, rzecz prosta, w ekranizacji Wajdy J). Dwa zarzuty:

– Agata Buzek to świetna aktorka, niemniej obsadzenie jej w roli Klary w sztuce, w której co drugie zdanie ktoś mówi o „pięknej Klarze” to chyba przesada J

– Polański jako Papkin dobrze sprawdza się w momentach, kiedy Papkin jest płaczliwy i się boi, znacznie gorzej w tych scenach, kiedy ma się pysznić i puszyć.

Natomiast poza tym – przesympatyczne. Rafał Królikowski – aktor zupełnie mi nie znany – jako Wacław znakomity. Seweryn w roli Rejenta – niesamowity. Demoniczny, diaboliczny, makiaweliczny. Tyle śmieszny, co straszny.

No i Gajos jako Cześnik – WIELKI! Potwierdza się – moim zdaniem – teza, że to największy polski aktor po śmierci Łomnickiego…

**************

Dalej wsłuchuję się w Cohena. „Nightingale” – niesamowite. Tekst i muzyka, które mogłyby spokojnie być wzięte za jakąś irlandzką piosenkę ludową. Żart muzyczny. Ale – jak wszystko o Cohena – z podtekstem.

No i „To A Teacher”. Nowa piosenka do starych słów (wiersz C. bodaj z początku lat 60). Robi wrażenie, zmusza do słuchania…

„Hurt once and for all into silence.
A long pain ending without a song to prove it.
Who could stand beside you so close to Eden,
When you glinted in every eye the held-high
razor, shivering every ram and son?
And now the silent loony bin, where
The shadows live in the rafters like
Day-weary bats,
Until the turning mind, a radar signal,
lures them to exaggerate
Mountain-size on the white stone wall
Your tiny limp.
How can I leave you in such a house?
Are there no more saints and wizards
to praise their ways with pupils,
No more evil to stun with the slap
of a wet red tongue?
Did you confuse the Messiah in a mirror
and rest because he had finally come?
Let me cry Help beside you, Teacher.
I have entered under this dark roof
As fearlessly as an honoured son
Enters his father’s house.”

 

**************

Zamyślony Puchatek

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s