Mruczanka niedzielna – wieczorna

To był bardzo sympatyczny weekend. Wczoraj – cały dzień razem, pogoda piękna, Piłeczka dreptała po mieszkaniu (jest tak zachwycona faktem, że umie chodzić, że nie patrzy przed siebie, tylko leeeeci! Toteż co chwilę słychać donośne ŁUBUDUM! – i ryk. Ale zaraz wstaje i idzie dalej. I tylko wygląda potem jak z plakatu „…bo zupa była za słona…” – sińce na czółku, zadrapana broda, a nad tym wszystkim ten zbójecki uśmiech 😉

Pietruszka za to walczy z nocnikiem 😉 Już siada, robi co trzeba, nawet bez protestów (zajęło mu to trochę czasu; mały filozof, wszystko musi przemyśleć, przepracować w tym małym łebku, ale jak już przez to przejdzie – to jest twardy i konsekwentny. Jeszcze nie umie wołać, że chce, więc trzeba go obserwować, żeby wyłapać właściwy moment… 🙂

A jutro, niestety, znowu do ukochanej (…) pracy. Ale za to wieczorem – spotkanie z panem B.C. – być może pierwszy krok do Czegoś Zupełnie Nowego.

A za oknem ciepła noc. Wyszedłem nalać Szelmie wody i poczułem się jak w końcu sierpnia w Bieszczadach. Gwiazdy, taki niepokojący szum wiatru, który prowokuje do wyruszenia w drogę…

Może rzeczywiście jakaś nowa droga przede mną? Oby.

„Boże! Choć oni wszystko ustalą i ujmą, / Scalą i w stal zakują w kuźniach swej potęgi, / Ty dalej będziesz falą przetaczał się bujną / W umiłowanym sercu płochego włóczęgi.”

(Tuwim, rzecz prosta…)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s