Mruczanka z Aniołem Stróżem

Jak wchodziłem do sklepu był upał – 28 stopni – i trochę chmur na niebie. Jak wychodziłem (kwadrans później) niebo było już ciemne. Oho, pomyślałem, ciekawe, czy zdążę do domu zanim zacznie lać. Bo pranie wisi na balkonie…

Nie zdążyłem. Po chwili zaczęło lać, dziesięć sekund później zerwał się taki wiatr, że widziałem fruwające w powietrzu przedmioty…

…a po kolejnych kilku sekundach trzy wielkie drzewa – sosny o wysokości ponad 30 metrów każda – przewróciły się na drogę tuż przed maską mojego samochodu. Jak zauważyłem kątem oka, że lecą, wcisnąłem hamulec do podłogi. ABS „zawarczał” na zalanym wodą asfalcie i zatrzymałem się na kilka metrów przed padającymi pniami, które rozwaliły płoty po obu stronach ulicy, a padając zerwały linię elektryczną: kable pod napięciem pacnęły w połowie drogi między drzewami a mną. Czyli jakieś dwa – trzy metry od mojego przedniego zderzaka. Snop iskier przeleciał po mokrej ulicy, przez całą jej szerokość. Dobrze, że samochody mają gumowe opony.

Gdybym jechał minimalnie szybciej, gdybym wyjechał z parkingu przed sklepem o jeden samochód wcześniej, gdyby nie było tego czerwonego światła… I tak dalej.

Wygląda na to, że mój Anioł Stróż wczoraj był na posterunku…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s