…Do Tej Samej Rzeki?

Osiem lat temu (…jak ten czas leci…) tłumaczyłem coś dla pewnego Bardzo Szacownego Wydawnictwa. Wydawnictwo okazało się (…wtedy) szacowne głównie siłą rozpędu i marki, bo współpraca okazała się dość mało sympatyczna – i nie chodziło tylko o zbyt długi czas oczekiwania na pieniądze. Wtedy miałem ochotę wywiesić na drzwiach logo Szacownego Wydawnictwa z dopiskiem „Tych państwa nie obsługujemy”.

Teraz Szacowne Wydawnictwo zwróciło się do mnie z nową propozycją tłumaczenia. Osiem lat, emocje opadły – a że książka ciekawa i do rzeczy, to się zgodziłem. Pieniądze stosunkowo niewielkie (w przeliczeniu na stronę tekstu…) – ale efekt skali sprawia, że może to mieć sens. Tyle, że wyjaśniłem pani redaktor prowadzącej, jakie miałem przejścia – i (nie ukrywam) wymusiłem pewne zmiany w umowie: korzystniejszy rozkład płatności i miesiąc, a nie cztery (!) na „przyjęcie” tłumaczenia. Podobno jestem pierwszym tłumaczem, któremu się to w tym wydawnictwie udało – co pośrednio świadczy o tym, że mnie jakoś cenią. O.

Na tłumaczenie mam trzy i pół miesiąca. Gdybym zajmował się tylko tym – to czasu aż nadto. Ale, jak wiadomo, jest jeszcze parę innych rzeczy, które robić muszę, bo nawet, jeśli są mniej ciekawe, to zdecydowanie lepiej płatne. Trzeba będzie się sprężać. Co w mojej obecnej sytuacji życiowej łatwe nie będzie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s