Życie Płynie

Kolejna chemia rozpoczęta. Klasyczny schemat CMF. Rok temu, kiedy pojawiła się wznowa, zadziałał rewelacyjnie: już po pierwszym z sześciu kursów wszystkie objawy zniknęły i nie wróciły w tych miejscach do dziś. Czy tym razem też pomoże? Oby. Na razie – po czterech dniach, a więc jeszcze nawet nie w połowie pierwszego kursu – można odnieść wrażenie, że jakaś różnica jest: prawie nie ma kaszlu w nocy. W dzień niestety jest. Jest też osłabienie, klasyczne „tąpnięcie”, zwłaszcza wieczorami. Na ile wynika to z działań ubocznych leków, na ile z samej choroby? Trudno powiedzieć. Czas pokaże. Najbliższe dwa miesiące mogą okazać się decydujące.

***

Pieniądze, które miały być do końca października, będą być może do końca listopada. A najbardziej prawdopodobne, że do końca grudnia. S. komentuje (i ma rację…) żebym się nie dziwił, skoro tak w umowie zapisali (tak, jak pisałem: 90 dni na „przyjęcie” tłumaczenia i potem 30 dni na wypłatę). Problem polega na tym, że redaktor, dla którego tłumaczyłem, obiecywał, że te zapisy to formalność i na pewno zapłacą szybciej. A redaktora znam od lat, współpracowałem z nim w innym wydawnictwie i wiem, że należy do ludzi, którzy słów na wiatr nie rzucają i jak obiecają, to zrobią.

I pewnie by zrobił – gdyby nie to, że… właśnie go zwolnili. Nota bene, jak się właśnie dowiaduję, jemu też są winni jakieś pieniądze.

Zapłacą, oczywiście. Tyle, że jeśli zrobią to rzeczywiście w końcu grudnia, to będzie cienko. Jakieś pieniądze wpłyną nam za circa dwa tygodnie, pod koniec listopada dojdzie parę groszy z przedszkola… Na rachunki starczy. Z głodu nie umrzemy. Ale jakieś święta? Jakieś drobiazgi typu Mikołaj po drodze? Chwilowo na koncie mamy jakieś 70 zł (nie, nie pomyliłem liczby zer). Dobrze, że jest debet…

***

A w dodatku cała sytuacja sprawia, że praca idzie wyjątkowo opornie. Bo jakoś mało na nią czasu. Bo nerwy, napięcie, stres. Bo zmęczenie (poza wszystkim innym nie miałem w tym roku ani dnia wakacji…). Żeby zdążyć z książką powinienem zrobić około dziesięciu stron dziennie. To niedużo – ale w praktyce robię raczej koło pięciu, czasem dobiję do siedmiu. I nie lenię się, nie bawię przecież. Po prostu nie jestem w stanie pracować szybciej. Zupełnie nie pomaga także fakt, że książka jest głupia jak torba młotków…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s