Chemicznie

Chemia, chemia, chemia again („Od chemii się wszystko zaczyna”, jak śpiewali Golcowie).

Tym razem na szczęście znacznie lżejsza i mniej obciążająca – ale jednak. Cykl czterotygodniowy: najpierw 14 dni brania pigułek w domu, a w pierwszym i ósmym dniu – wlew dożylny (ale krótszy i mniej uciążliwy). Pierwszy dzień był wczoraj. Potem kolejne 14 dni przerwy. I da capo.

Jak długo? To się okaże, kiedy dowiemy się, jak toto działa. Wersja prawdopodobna – kilka takich cykli, a potem jakiś czas przerwy. Co dalej? Trudno powiedzieć.

– Gdyby pani miała przerzuty do organów wewnętrznych, do płuc, nerek czy mózgu, to sytuacja byłaby o tyle lepsza, że można by to próbować wyciąć – tłumaczyła Pani Doktor. – Ale też o tyle gorsza, że to mogłoby się nie udać, a wtedy można umrzeć. Pani przypadek jest o tyle gorszy, że nie da się go załatwić operacyjnie, trzeba go leczyć systemowo i traktować jak chorobę przewlekłą. Ale z drugiej strony jest o tyle lepszy że, jak już mówiłam, umrzeć się na to nie da.

I tego się trzymamy.

***

M. źle to znosi (psychicznie, bo fizycznie – jak zwykle całkiem dobrze).

Rok temu zaczynaliśmy pierwszą chemię. Była trudniejsza, cięższa, miała znacznie bardziej uciążliwe skutki uboczne… A jednak byliśmy w lepszym stanie psychicznym – bo mieliśmy dość konkretną perspektywę. Chemia, potem operacja, potem naświetlania – i już. I można (było) mieć nadzieję, że to sprawę załatwi.

Oczywiście, mieliśmy pełną świadomość że w przyszłości może być różnie. Że zaraza może kiedyś wrócić. Ale po pierwsze – mogliśmy mieć nadzieję, że tak się nie stanie. A po drugie – nawet gdyby tak się stało, to miało być „kiedyś”. W perspektywie był rok uciążliwego leczenia, a potem? W najlepszym przypadku „święty spokój”, a w gorszym – przynajmniej jakiś czas tego „świętego spokoju”.

A teraz nie tylko okazało się, że nawet tego „jakiegoś czasu” nie było, ale też nie ma żadnej konkretnej perspektywy. Być może trzeba się będzie leczyć przez długie lata, może do końca życia – i to jest ta optymistyczna wersja wydarzeń.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s