Pierwsze Kroplówki Za Płoty

Pierwsza chemia za nami. Dużo strachu było – choć na razie wygląda na to, że nieco na wyrost. Po powrocie M. była wyraźnie osłabiona, blada, wieczorem trochę jej się kręciło w głowie i strasznie chciało się spać. I na razie na tym się „objawy niepożądane” kończą: dziś rano wstała w zupełnie dobrej formie, już nie taka blada, choć jeszcze dość słaba. Łyknęła garść pigułek co nam je Pani Doktor przepisała i… poszła do przedszkola, oczywiście. Jakby się gorzej poczuła, ma dzwonić.

Nie wiemy, rzecz prosta, jak będzie dalej – Pani Doktor mówiła, że czasami pierwszy dzień jest OK, a potem bywa gorzej… Ano, zobaczymy.

A w szpitalu na Madalińskiego M. leżała sobie na wygodnym fotelu, wyglądającym jak krzyżówka fotela dentystycznego z lotniczą klasą business. Po jej prawej stronie leżała z taką samą kroplówką siostra zakonna, franciszkanka z Lasek, która wróciła do Polski po dziewięciu latach pracy w Indiach. A po lewej stronie – niezwykle sympatyczny i uśmiechnięty mocno starszy pan, który po paru chwilach rozmowy okazał się być księdzem.

Wsparcie duchowe – bez zastrzeżeń…

Zobaczymy, co dalej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s