Mruczanka (nie bardzo) Patriotyczna

W kinie Puchatki były w sobotę, całą rodziną, no po prostu wydarzenie sezonu. Ale o tym w następnej notce, bo dziś musi być o czymś innym. Musi. („…inaczej się udusi”).

11. listopada. I wszystko to, co się działo w Warszawie. To znaczy: co się działo, wie każdy kto gazety czyta czy TV ogląda (albo śledzi newsy w Internecie). Puchatek natomiast musi się w paru słowach wygadać, bo go rozniesie.

Cała Polska (ta dziennikarsko-internetowo-blogowo-polityczna) podzielona.

Z jednej stroni „patrioci”, chcący manifestować swoje przywiązanie to Ojczyzny, oburzeni na wstrętne lewactwo, które prowokowało burdy i nie dało przejść legalnej manifestacji.

Z drugiej – przeciwnicy faszyzmu, oburzeni że w XXI w. po ulicach chodzą ludzie jawnie odwołujący się do ideologii faszystowskiej i tak dalej.

I te dyskusje w Internecie… I te – z obu stron – natchnione argumenty… I te – także z obu stron – objawy chamstwa, agresji, wulgarności.

I co ma zrobić, powiedzcie, ktoś kto nie odnajduje się po żadnej z tych stron? Kogo nie bawi taki patriotyzm na pokaz przykrywający zwykłe draństwo – ani antyfaszyzm na pokaz, absolutnie nietolerancyjny wobec każdego, kto myśli inaczej?

Spróbujcie mnie zrozumieć: jeden mój dziadek był legionistą Piłsudskiego, walczył w wojnie 1920 r., Lwów zdobywał. W naszej rodzinie zawsze ten 11. listopada był ważną datą. Drugi mój dziadek był Żydem, który cudem uratował się z Holokaustu, a cała jego rodzina (podobnie jak cała rodzina babci) zginęła w Auschwitz. Więc kwestie protestu przeciwko faszyzmowi też dobrze łapię.

No i co?

Kto choć trochę uczył się historii i wie czym przed wojną była ONR, powinien dobrze się zastanowić, czy na pewno ludzie którzy dziś uważają się za jej spadkobierców to towarzystwo, w którym chce się świętować. Program przedwojennej ONR – nadal widoczny na stronach internetowych „dzisiejszej” ONR – jak widać nie jest przez tych ludzi uznawany za „błędy przeszłości”, tylko akceptowany.

Combat 88 i inni jawni faszyści – którzy na czas Marszu grzecznie milkną i „tylko” idą i demonstrują… To patrioci? W czym się ich patriotyzm wyraża – w „hailowaniu”, kiedy akurat dziennikarze nie widzą? W powoływaniu się na ideologię, w imię której wymordowano kilka milionów Polaków? Na takich „patriotach” koledzy mojego dziadka z AK wykonywali wyroki w imieniu Państwa Podziemnego…

Kibole, z twarzami zawiniętymi szalikami, dla których „Żydzi i pedały” są takim samym wrogiem, jak policja, którzy rzucają kamieniami i podpalają wozy transmisyjne – to patrioci? Wolne żarty…

Nie, to nie moja bajka. Z takimi ludźmi nie pójdę ramię w ramię – choćby w imię najszlachetniejszych haseł… Bo to tylko hasła.

Ale druga strona?… Mój Boże… W dużej części NAPRAWDĘ durne lewactwo, dla którego „faszyzmem” jest każda postawa choć odrobinę bardziej na prawo od ich przekonań.

Ludzie którzy oburzają się (słusznie) na to, że w marszu idą faszyści – a sami przynoszą flagi z sierpem i młotem albo inne symbole równie zbrodniczej i podłej ideologii.

Anarchiści, którzy gdyby mogli rozwaliliby wszystko dookoła w imię swoich chorych idei.

Jawni bolszewicy, którzy w imię „walki z faszyzmem” wysadziliby pół świata, a potem wzięli się za drugie pół w imię równości i sprawiedliwości społecznej.

Obie strony są siebie warte. Obie są równie przekonane o wielkości swojej misji. Obie uważają za kanalię każdego, kto myśli inaczej.

Oglądam teraz jakieś programy w telewizji, dyskusje – z jednej pani Szczuka, z drugiej pan Terlikowski… Kurczę, czy oni sami nie słyszą tego, że nawet argumenty którymi się usprawiedliwiają są dokładnie takie same?

Pan Terlikowski – że te bandy kiboli to tylko chuligańskie wybryki, że przecież większość uczestników marszu szła spokojnie, a media tylko na tych chuliganach się skupiały. I słowa o tym, że tych chuliganów – bandytów, nazywajmy rzeczy po imieniu! – organizatorzy marszu sami na ten marsz zaprosili!

A pani Szczuka – że niemieccy anarchiści którzy zaatakowali grupę rekonstrukcyjną i inni tego typu – to tylko chuligańskie wybryki… I tak dalej, jak wyżej. I też ani słowa o tym, ze organizatorzy blokady sami tych Niemców i innych anarchistów zaprosili.

I ta obrzydliwa licytacja, kto bardziej nabroił, to więcej kamieni rzucił. I jednego słowa typu „głupio wyszło”, i nawet najgłupszego „przepraszamy”. Nie, to oni są winni. No i oczywiście media, wstrętne, że „jednostronnie pokazywały”.

A media też nielepsze. Z jednej – różne „Gazety Polskie” i inne „Nasze Dzienniki”, dowodzące że spokojni jak baranki uczestnicy marszu zostali zaatakowani przez dzikie hordy agresywnych lewaków.

Z drugiej strony – „Wyborcza”, która dowodzi że agresywni byli w zasadzie tylko uczestnicy marszu, a po stronie blokady był spokój, porządek i tylko kilka „incydentów”.

A g… prawa. Obie strony były – są – siebie warte.

Hej słyszycie mnie? Jesteście TACY SAMI. Szkoda tylko, że musicie to sobie nawzajem okazywać akurat w Taki dzień.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s