Tak Po Prostu

Jest w mieście G. szkoła podstawowa „na blokach”, czyli na osiedlu spółdzielczym. Duża, nowoczesna (choć rzecz prosta lekko przepełniona, jak wszystkie szkoły w G.). To ta sama szkoła, przy której działa „przedszkolny oddział zerówkowy”, do którego uczęszcza Pietruszka.
Siłą rzeczy do szkoły chodzi większość dzieci Lokalnych Znajomych.
Wczoraj po południu ze szkoły wracała dwójka dzieci – czternastoletnia gimnazjalistka i jej dziewięcioletni brat. Ulica, przez którą musieli przejść, nie jest „szosą międzymiastową”, nie jest też – nawet jak na skalę powiatowego miasta G. – dużą ulicą. Ot, osiedlowa uliczka.
Przejście dla pieszych przy skrzyżowaniu, dwadzieścia metrów od wyjścia z podjazdu prowadzącego do szkoły. Czternastolatka wzięła młodszego brata za rękę, rozejrzała się. Z lewej jechał samochód – ale kierowca zobaczył stojące przed przejściem dzieci, więc się zatrzymał.
Dzieci weszły na jezdnię. Ale samochód jadący z drugiej strony sie nie zatrzymał. Dziewczynę odrzuciło na kilka metrów, spadła na maskę temu kierowcy, który stanął, żeby ją przepuścić. Jest połamana, leży na intensywnej terapii w Warszawie.
Jej braciszek miał mniej szczęścia – samochód (jakaś cholerna „terenówka”) zahaczył go i ciagnął jeszcze trzydzieści metrów, zanim zdołał stanąć. Dziecko zmarło w szpitalu po kilku godzinach.
Była 16:30, więc jeszcze nie było ciemno. Pogoda była piękna, widoczność dobra, asfalt suchy. Debil za kierownicą terenówki MUSIAŁ widzieć wchodzące na przejście dzieciaki, MUSIAŁ też widzieć, że jadący z przeciwka samochód staje. Na co liczył? Pijany nie był (policja sprawdziła). Pewie jechał co najmniej 80, jeśli nie szybciej. Na osiedlowej ulicy, która na całym kilkusetmetrowym odcinku obstawiona jest znakami ostrzegającymi że szkoła, że dzieci.
Chłopiec który zginął – trzecioklasista – był kolegą z ławki syna naszych przyjaciół.
„Nie wychodź sam na ulicę” – uczymy nasze Potwory. „Popatrz w lewo i w prawo”. „Przechodź TYLKO na przejściu”. „Przez ulicę – zawsze za rękę”.
NO I CO Z TEGO?
No i co z tego, skoro zachowując wszystkie te rodzicielskie przykazania i tak można trafić na debila o duszy rajdowca i mózgu wiewiórki?
***
Dziś (jechałem na pocztę) przy przejściu dla pieszych paliły się znicze. Dużo zniczy.
Kierowca „terenówki” może trafić za kratki _nawet_ na osiem lat, powiedziała prokuratura.
No i co z tego?
… MAĆ.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s