Mruczanka Techniczno-Sprzętowa

Dziś Puchatek – humanista będzie mówił o komputerach 🙂

UWAGA: niniejsza Mruczanka NIE jest sponsorowana przez Znaną Firmę Sadowniczą…

Pamiętacie takie nalepki na samochodowych zderzakach – modne w latach osiemdziesiątych – z napisami w stylu „Następnym razem kupię sobie mercedesa”?

No więc Puchatek od jakiegoś czasu ma w głowie wirtualny odpowiednik takiej nalepki. Napis głosi:

„Następnym razem kupię sobie Maca”.

Mowa o komputerze, oczywiście. Decyzję już podjąłem. Po …nastu latach jestem już zmęczony pecetem. Jestem zmęczony uzależnieniem od Windows, które (w wersji XP) w zasadzie całkiem sprawnie funkcjonują, ale… ” ‚Prawie’ robi wielką różnicę”, jak wiadomo.

Jestem zmęczony tym, że choć całe oprogramowanie mam do obrzydliwości legalne, stale aktualizowane, chronione porządnym antywirusem i firewallem, a dysk defragmentowany, czyszczony i w ogóle pieszczony ponad miarę (o narzędzie pracy trzeba dbać…), i tak od czasu do czasu pojawiają się problemy typowe dla Windowsów: a to coś padnie bez zdania racji, a to coś się powiesi, a to w połowie pisania cały Word wyleci w kosmos i trzeba odzyskiwać ostatnie …naście minut pracy. I – oczywiście – zawsze daje się odzyskać, ale zawsze to dziesięć minut do tyłu….

Od kiedy mam ten komputer (cztery lata), musiałem już trzykrotnie reinstalować system, a wiem że to i tak nie najgorzej.

Różni znajomi informatycy proponowali mi jakieś wypasione wersje linuxa – że genialne, fantastyczne i niezawodne na 1150 proc. No i co z tego – skoro ja jestem humanista? Komputer jest moim narzędziem pracy, nie mogę sobie pozwolić na sytuację, w której z każdym głupim problemem będę musiał biec do znajomych informatyków, którzy umieją pracować na poziomie konsoli tekstowej. Nie mam także czasu ani ochoty (wiem, informatyków to bawi… 🙂 żeby siedzieć trzy dni i „dłubać” zmuszając jakiś programik żeby zechciał chodzić tak, jak JA chcę.

Pracowałem trochę na Apple’u i przekonuje mnie elegancja i logika tego systemu. Już jakiś czas temu myślałem o takiej przesiadce – ale nie było mnie na nią stać (niestety, Mac jest sporo droższy niż pecet…). Ale dosyć. W październiku przyjeżdżają K. z Ottawy. Kupią mi tam wybranego MacBooka, ja im tu oddam pieniądze – i zapłacę o niemal połowę mniej, niż w Polsce, czyli tyle, ile zapłaciłbym za dobrej klasy peceta (a i tak najdalej za półtora roku musiałbym już zmienić maszynę).

Ot, co.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s