Mruczanka Zbiurokratyzowana

Puchatek bronił się był przed tym dwa lata, ale w końcu poległ. Życie go zmusiło. Od poniedziałku najbliższego Puchatek będzie miał własną firmę. Jednoosobową. Czyli – w zasadzie – Puchatek zostnie firmą. Ha – ha – ha, zaśmiała się hrabina po francusku, bo ten język znała najlepiej.

Paranoja biurokratyczna w tym pięknym kraju znana jest każdemu, kto miał kiedykolwiek wątpliwą przyjemność załatwiać coś w urzędach. Ale paranoja towarzysząca zakładaniu własnego biznesu przertasta wszystko.

Ilość papierków, które musiał Puchatek wypełnić, podpisać, opieczętować, przyklepać i złożyć w kolejnych urzędach wystarczyłaby na dwa lata dla dowolnej składnicy makulatury. Oczywiście przynajmniej połowa z nich (tak na oko) to papierki dublujące się i zawierające informacje złożone już w innych papierkach albo posiadane już przez urząd, w którym się je składa (no, niech mi ktoś logicznie wyjaśni, po jaką stokrotkę do stosiku papierków dla Urzędu Skarbowego trzeba dołączyć ORYGINAŁ decyzji o nadaniu numeru NIP? Przecież kto jak kto, ale Urząd Skarbowy wie, że mam NIP i wie kto, kiedy i gdzie go wydał…).

Ilość kosztów… Mój Boże. 100 zł za wpis do ewidencji, 170 zł za to, że jestem wciągnięty na listę płatników VAT, ok. 50 zł za pieczątkę (której – rzecz prosta – nie można nie mieć), do tego kilkanaście złotych wydanych na ksero różnych dokumentów…

I po co to wszystko?

A, już tłumaczę. Otóż po to, żebym mógł płacić dwa razy większe podatki, niż dotąd (bo to, co robię, objęte jest słynnym „50 proc. kosztów uzyskania przychodu”, które oczywiście znikają w momencie płacenie ryczałtowego podatku 19 proc.), no i żebym musiał co miesiąc jak idiota rozliczać się z Urzędem Skarbowym i ZUSem. A, no i oczywiście żebym musiał wystawiać faktury VAT, czy p… się z kolejnymi papierkami. Pardon.

Ja wiem, bo zaraz mi ktoś powie, że dzięki temu mam zapłacony ZUS i że mogę sobie wiele rzeczy „wrzucać w koszty”.

Otóż nic bardziej błędnego.

Jeśli chodzi o koszty – to żebym nie wiem co wrzucił, i tak nie osiągnę 50 proc. uzyskanych przychodów, które dotąd miałem „z automatu”.

A jeśli chodzi o ZUS – to będę go miał nie DZIĘKI TEMU, że prowadzę firmę i płacę większe podatki etc., ale dzięki temu, że co miesiąc będę płacił ZUSowi haracz. Niemały. Co – gdyby nie chore prawo – mógłby przecież robić równie dobrze jako osoba fizyczna, bez bawienia się w całą tę idiotyczną biurokrację.

Witamy w tanim państwie przyjaznym dla przedsiębiorców.

Socjalizm albo śmierć, jak mawiał Fidel Castro. (…Co za różnica? – jak dodawali złośliwi…)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s