Mruczanka Noworoczna (?..)

Och, jakże ja nie lubię początków Nowego Roku… Po świąteczno – noworocznym rozprężeniu i rozleniwieniu tak trudno wrócić do normalnego rytmu pracy…

Odpalam komputer, otwieram kolejne wybitne (rzecz prosta) dzieło nad którego tłumaczeniem właśnie siedzę i… rzuca mną ostry napad pracowstrętu.

***

Na Sylwestra byli u nas znajomi Nieparzystokopytni. My byliśmy wykończeni po dwutygodniowej, przedświatecznej sesji kursu, na który uczęszcza M. Oni byli wykończeni po równie długiej przeprowadzce, w czasie której bili się najpierw z panami od przeprowadzek, potem z panami od remontów, zastrzelili dwóch hydraulików, jednego murarza i chyba z tuzin elektryków, a i tak w najmniej odpowiednim momencie (czyli po ZAKOŃCZENIU wszystkich prac w nowym mieszkaniu) wybuchł im (najdosłowniej) piecyk w łazience, którą w związku z tym trzeba było remontować w zasadzie od nowa.

Co ciekawe, piecyk był przepływowy, ale elektryczny. Jeśłi ktoś z Was zamontował sobie taki w domu myśląc, że – w przeciwieńsatwie do gazowego – nie grozi wybuchem, to już wie, że się myli…

***

Siedzieliśy sobie, gadaliśmy o wszystkim i o niczym… Bardzo było miło. Przy okazji dowiedzieliśmy się, kto ze znajomych jest w ciaży – zapowiada się na to, że rok 2007 też sypnie maluchami… 🙂

A po północy wyszliśmy na balkon na górze, żeby popatrzeć na fajerwerki. Poszliśy spać o trzeciej, wstaliśmy o… dziesiątej. Potwory stanęły na wysokości zadania…

A teraz wszystko wraca do (nazwijmy to w ten sposób…) normy.

Ot, co.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s