Mruczanka Na Bieżąco

Trochę się spraw nazbierało wartych zauważenia.

1. Przedszkole w domu mamy. M. realizuje swoje marzenie o prywatnym przedszkolu prowadzonym na zasadach pedagogiki Montessori. Na razie to tylko wprawka – jest dziewięcioro dzieci (razem z Potworami), głównie pociechy Krewnych I Znajomych Królika. Więcej na razie nie będzie, bo brak lokalu (…dlatego mamy przedszkole „w domu” najdosłowniej. Na piętrze.). Jest wesoło 🙂 Na razie to tylko cztery razy w tygodniu, cztery godziny dziennie. Jak się rozwinie, jak się znajdą chętni, jak się znajdzie lokal, jak… etc., to może od przyszłego roku (szkolnego) się założy działalność wiadomą i sprawę zalegalizuje. A na razie – czas testowy…

2. Osobista Mama jest w szpitalu. Od dłuższego czasu miała problemy z… mówieniem. Wszystkie inne funkcje w normie, pisze normalnie, ale jak mówi – to mylą jej się słowa i gubi końcówki. Podejrzewali lekarze jakieś problemu neurologiczne (na poziomie mózgu) – ale wszelkie możliwe badania nic nie wykazały. Osobista Mama – jak na swój wiek i hmmm… powiedzmy, tryb życia, jak prowadziła przez ostatnie czterdzieści lat – jest zdrowa całkiem. Są tylko dwa objawy: problemy z mową i FATALNE wyniki morfologii. Takie, jakby miała poważny krwotok (…a nie miała). I nikt nie jest w stanie powiedzieć, skąd się te objawy biorą. (Był taki rysunek, bodajże Mleczki: Przerażony pacjent leży w łóżku, a dwaj uśmiechnięci lekarze mówią do niego: „Mamy dla pana dobrą wiadomość – przejdzie pan do historii medycyny!”).

3. A wczoraj wracałem z Warszawy, po całym dniu Biegania i Załatwiania Spraw Różnych… Szedłem sobie od dworca w G. do domu (dwadzieścia pięć minut jak obszył), był już wieczór (zauważyliście, że się coraz wcześniej ciemno robi?). Było chłodno, świeciły gwiazdy, cisza. A ja sobie szedłem i słuchałem Carrantuohilla. I jakoś mi tak było dobrze…

…Jesień się zbliża. Już ją czuć w powietrzu. I Szelma zrzuca letnie wdzianko, zaczyna nabierać futra.

W przeciwieństwie do naszego psa nie lubię zimy. Brrr. Nie chodzi mi o zimno (na nie jestem akurat bardzo odporny…). To raczej taki atawizm – zima to czas, kiedy człowiek jest przywiązany do miejsca. Drogi zasypane śniegiem, mróz nie pozwala na dłuższe wyprawy…

A lato to czas Wędrowania.

A w Szkocji teraz jest tak:

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s