Mruczanka Trochę Stęskniona

Dwójka dzieci – wiadomo, że jakiś czas z szeroko pojętego życiorysu wyjęty. Że nie pójdziesz do kina, do teatru, na koncert. Że nie pójdziesz do kawiarni.

Wszystko prawda. Tyle, że Puchatek akurat bardzo kawiarniany nie jest. Do kina – owszem, poszedłby nawet… czasem… Ale nie fanatycznie (no dobra, na tzecią część Gwiezdnych Wojen się wybrał, ale to w końcu lektura obowiązkowa… 😉

KOncert – no owszem, owszem… Ale można poczekać, poza tym jest w chatce sprzęt stosowny i można posłuchać muzyki w Całkiem Przyzwoitym Wydaniu.

Wszystko to, czym straszyli różni Pełni-Dobrej-Woli-Krewni-I-Znajomi-Puchatka okazało się (jak to w życiu zwykle bywa) przesadą.

Tak naprawdę, to jednej rzeczy Puchatkowi brakuje. Podróżowania…

Tego uczucia, że jedziesz gdzieś, gdzie jeszcze nigdy nie byłeś… Że nie masz pojęcia, gdzie dziś wieczorem rozbijesz namiot… Jaki krajobraz wyłoni się zza kolejnego zakrętu… Jakie gwiazdy zabłysną tej nocy na niebie…

I tego poczucia Odnalezienia, kiedy wieczorem rozbijasz namiot w jakimś Kompletnie-Nie-Znanym-Ci-Miejscu-Na-Końcu-Świata…

Organicznie nie znoszę „zorganizowanego wypoczynku”. Uwielbiam jechać tam, gdzie chcę i tak, jak chcę. Nasze autostopowe wyprawy (zwłaszcza, od kiedy poznaliśmy się z M.) to chyba jedne z najwspanialszych chwil, jakie przeżyłem.

Potwory są małe, wiadomo, że w najbliższym czasie nic z tego. I to naprawdę jedyne, czego mi naprawdę brakuje…

…ale przecież mam nadzieję, że Wyprawy jeszcze się nie skończyły. Że może trzeba poczekać, ale Potwory rosną. I że jeszcze kiedyś…

Chciałbym, żeby moje Potwory posmakowały takiego Podróżowania. Żeby poczuły Drogę. Żeby potrafiły zachwycić się ogniskiem rozpalonym gdzieś w górach Conemara, gwiazdami nad Loch Ness, wschodem słońca na Skye…

Wszystko przed nami! :))))))

A w związku z tym – planujemy za rok pojechać na Bornholm. Razem z K. i ich córką (pół roku starszą od Piłeczki). Weźmiemy samochód (K. maja Citroena Berlingo, czyli dowolna ilość bagaży wchodzi…) i rowery. I objedziemy Bornholm na rowerach z Potworami na fotelikach. Byliśmy na Bornholmie w 1997, dwa lata przed naszym ślubem, we trójkę, z Kłapouchym. Niestety – bez rowerów. Teraz to nadrobimy. :))))

To dopiero za rok, ale Puchatek już się napalił. Oj, napalił! 🙂

A w związku z tym Puchatek podrywa się z miejsca i wprowadza zmiany na Blogu.

Od dziś wracamy do cyklu „Mruczanka w Szkocką Kratę” – ale nie tylko. Będzie też nowy cykl – Mruczanki Podróżne. Czyli wspominki różne. Z podróży i nie tylko. Subiektywne.

Zapraszam. 🙂 (Także Sia.się, choć gdzieś zniknęła na razie…)

Puchatek.

P.S. Byłbym zapomniał. Dowiedziałem się, że te zapiski czytuje między innymi pewna Ania – znajoma Puchatka z lat dawnych, a przy tym osoba, w towarzystwie której (między innymi) Puchatek odbył pierwszą Wielką Wyprawę Autostopową w 1992 r. Aniu – pozdrawiam 🙂 Ciebie, Twojego Męża i Przychówek 🙂 Zamailuj 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s