Mruczanka Tym Razem Wkurzona

Maila Puchatek dostał. Maila od bardzo sympatycznego skądinąd redaktora z pisma D. „Szanowny Panie, bla bla bla… Niestety od września zmienia się koncepcja pisma i prowadzonej przez Pana rubryki… Z przykrością informuję, że… Bla bla bla…”.

Redaktor Bogu ducha winien, człek znakomity, z formy maila widać wyraźnie, że głupio mu wobec Puchatka i źle się z tym czuje.

A Puchatek jest wkurzony na „naczalstwo” pisma D.

Nie dlatego, że zaczynają współpracę, a po pół roku ją zrywają.

I nawet nie dlatego, że miesięcznie kilkaset złotych mniej na konto wpłynie (teraz akurat roboty tyle, że to mały problem).

Przede wszystkim dlatego, że Puchatek wyczuwa kit. „Zmiana koncepcji”? Wolne żarty. Jeśli tworzy się nową rubrykę, ogłasza konkurs, kreuje jakąś nową rzeczywistość – to nikt mi nie wmówi, że kilka miesięcy później jest całkowicie „nowa koncepcja”, która całą rubrykę likwiduje, a efekty i wysiłek włożony w organizację konkursu i powstanie rubryki wysyła w okolicę Alfy Centauri.

Kitem czuć na kilometr. Puchatek widzi to tak:

– albo zabrakło kasy, żeby Puchatkowi płacić (cięcia, trudny rynek, recesja, wiadomo…);

– albo znalazł się kto inny, kto ma to robić (w podtekście – lepiej, bo opcji „Teraz-Będzie-To-Pisał-Bratanek-Ciotki-Dyrektora-Wydawnictwa” raczej pod uwagę Puchatek nie bierze… Może naiwnie…);

– albo (i to się Puchatkowi wydaje najbardziej prawdopodobne…) to, co Puchatek pisał, naczalstwu pisma D. nie odpowiadało, uznano to za kiepskie, stwierdzono, że nie o to chodziło i tak dalej.

I to właśnie jest wkurzające. Nie, nie to że „ktoś śmie twierdzić, że Puchatek coś robi źle”. Puchatek jest normalny, naprawdę. Krytkę przyjmuje, zdaje sobie sprawę z tego, że bywają różne wizje i poglądy.

Wkurzające jest to, że tego się nie mówi wprost. „Szanowny Panie, doszliśmy do wniosku, że nie o to nam chodziło, że Pan jednak pisze nie tak, jak byśmy chcieli, że musimy znaleźć / znaleźliśmy już / kogoś, kto bardziej nam odpowiada”.

No i w porządku. Może nie jest to sytuacja przyjemna, ale „shit happens”, jak mawiali starożytni – a przynajmniej uczciwie.

A tak… Nie znoszę niejasnych sytuacji i niedomówień.

P.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s