Mruczanka Kolejowa

Remont za nami. Po jego zakończeniu Puchatek sprzątał DWA DNI praktycznie bez przerwy. Skończył w sobotę – a w zasadzie w niedzielę, bo jak się kładł był spać, to dłuższa wskazówka budzika stała na dwunastce, ale za to krótsza – na czwórce. Znaczy – była chyba czwarta nad ranem, chociaż po dwóch dniach sprzątania bez przerwy Puchatek nie był już tego całkiem pewien.

Wstał za to Puchatek za dwadzieścia szósta – czyli spał całą godzinę i minut czterdzieści. Wstał i pojechał do M. i Potworów na Drugi Koniec Polski.

Spędził tam Puchatek jeszcze dwa dni, poczem w środę całą ferajną wrócili do G. I tu się zaczyna opowieść właściwa.

Chojnów – szesnaście kilometrów za Legnicą. Żeby jechać możliwie najkrócej i nie cofać się z Warszawy do G., jechał Puchatek z całą gromadką czterema pociągami. Chojnów – Wrocław. Wrocław – Kutno. Kutno – Skierniewice. Skierniewice – G.

Cztery pociągi. Żaden z nich (żaden!) nie odjechał ze stacji początkowej (!!!) punktualnie. Nawet ekspres „Panorama” – miejscówki, ciepła woda w łazienkach, cena biletów taka, że za te pieniądze można by polecieć jakąś tanią linią do Berlina – odjechał z Wrocławia (gdzie zaczynał swoją trasę) dziesięć minut po czasie. Dlaczego? Pan konduktor zapytany o to tonem złośliwym wzruszył tylko ramionami z miną typu „A bo ja wiem?”.

O tym, że zaciętego okna nijak nie dało się otworzyć, że na wagonie dla niepalących jak byk widniały oznaczenia, że jest dla palących – to już nawet nie wspomnę.

Polskie Koleje Państwowe. Normalka.

Poza „Panoramą” (odcinek Wrocłam – Kutno) Puchatek jechał wyłącznie pociągami osobowymi. Bród, syf, Potwory po pierwszym kwadransie miały juz łapki koloru PKP (taki charakterystyczny, nigdzie indziej nie spotykany odcień brązowo-rudego brudu), po kolejnym kwadransie – całą resztę też. Okna się nie domykają (albo nie otwierają), siedzenia obluzowane, o pójściu do łazienki już nawet Puchatek nie wspomina. I ten wszechobecny smród brudnego pociągu.

Za takie luksusy (trasa liczyła jakieś pięćset kilometrów) zapłacił Puchatek 190 złotych polskich. A przecież Potwory jeszcze nie płacą, bo za młode. Czyli 190 złotych za dwie osoby dorosłe, które w dodatku w ekspresie miały zniżkę jako opiekunowie dzieci.

Toż to paranoja. Wychodzi na to, że gdyby mieć samochód, to już w dwie osoby można by tę trasę pokonać taniej, niż pociągiem. A co dopiero będzie za rok, kiedy Pietruszka skończy cztery lata i trzeba mu będzie bilety kupować? Chyba przyjedzie zrezygnować z usług PKP, kupić jednak jakieś używane cztery kółka (najlepiej diesla albo z instalacją gazową) – i jeździć oszczędniej.

Gdyby policzyć ile kilometrów można przejechać koleją za średnią miesięczną pensję (to jedyny uczciwy sposób porównywania cen w różnych krajach) i uwzględnić stosunek ceny do jakości świadczonych usług – idę o zakład, że nigdzie w UE nie ma droższych kolei.

Może pora, żeby PKP wreszcie upadły – a na gruzach może ktoś zdoła coś sensownego zbudować?

Optymistyczny akcent na koniec: po wejściu do domu M. zapomniała o zmęczeniu i zapiała z zachwytu nad wyremontowaną Chatką. Wszystko jej się podobało – także kilka niespodzianek, które Puchatek zdziałał (na przykład kolor, na jaki pomalowane zostały szafki kuchenne). Odmieniona Chatka rzeczywiście sprawia miłe wrażenie, po wywaleniu ściany pokój (czyli „salon”) optycznie się powiększył, płytki na podłodze w kuchni robią dużo milsze wrażenie niż stare linoleum i w ogóle jest bardzo przyjemnie. Czyli – generalnie jest dobrze, jak powiedzieliby zapewne komentatorzy sportowi 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s