Wieści z frontu

Przynaglony pytaniami spieszę wszystkich uspokoić: nic mi nie jest, nie piszę nie dlatego, że umarłem, tylko dlatego, że nie mam czasu. Ale mi się zbiera, więc pewnie na dniach coś napiszę. A teraz tylko krótko i w punktach:

Mój covid w zasadzie skończył się, zanim się zaczął. Całe moje chorowanie sprowadziło się do półtora dnia podwyższonej temperatury, dwóch dni lekkiego bólu głowy i zatok i czterech – pięciu dni podrażnionego gardła. Węch zaczął mi wracać już po trzech dniach. W piątek dostałem wynik testu, a już w poniedziałek w zasadzie ten wynik był jedynym objawem choroby… Oczywiście karnie siedziałem w domu do następnej niedzieli, uczciwe dziesięć dni.

„W międzyczasie” natomiast zdarzyło się coś na płaszczyźnie zawodowej… Pewnie o tym parę słów napiszę, ale jeszcze nie teraz. W dużym skrócie – ci Amerykanie, co to się pojawili w lipcu, a potem na jakiś czas zniknęli, w listopadzie wrócili. I nawet się ucieszyłem, bo płacili dobrze i płacili szybko, co w tej branży niestety nie jest częste… No i właśnie współpraca z nimi się skończyła. I to ja im podziękowałem – czy raczej oznajmiłem, że nie widzę możliwości dalszej współpracy. Po prostu nie mogłem postąpić inaczej… Co nie zmienia faktu, że w związku z tym finansowo jestem jeszcze głębiej w czarnej… dziurze niż wcześniej. Rzecz prosta, mój niezniszczalny i nieuleczalny optymizm każe mi do poprzedniego zdania dodać „…chwilowo” – ale to „chwilowo” jest oczywiście właśnie w grudniu. Święta? Jakie święta…?

Jedna myśl na temat “Wieści z frontu

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s