Pandemicznie

Nasz przyjaciel, A., od czterech tygodni leży w szpitalu. Na „covidowym” OIOM-ie. Pod respiratorem. Stan – jak mówią lekarze ”na granicy ciężkiego i krytycznego”, ale stabilny. Ilość „syfu” schodzącego z zainfekowanych płuc była taka, że przestały funkcjonować nerki – lekarze mają nadzieję, że uda się je z powrotem uruchomić, ale na razie co drugi dzień musi być dializowany. Czy przeżyje? „Trudno powiedzieć”. „Trzeba mieć nadzieję”. „Robimy co możemy”.

A. jest rok młodszy ode mnie. Jest wielkim, silnym facetem – taki typowy „kawał chłopa”. Zdrowy, w dobrej kondycji, zero „chorób współistniejących”.

W domu czeka na niego żona i troje dzieci. Żona codziennie wieczorem zapisuje w zielonym zeszycie wszystkie ważniejsze wydarzenia, zabawne teksty dzieci, śmieszne czy znaczące sytuacje. „Przecież jak mu się już poprawi, to będzie miał miesiąc, może więcej, przerwy w życiorysie” – mówi. „Niech sobie chociaż poczyta, co się działo”.

Mam wrażenie, że ten zielony zeszyt jej samej pozwala trzymać głowę nad wodą.

A w sklepie znowu jakiś matołek awanturował się, że ktoś ogranicza jego wolność, bo każe mu zakładać tę (…) maseczkę. A dziś na Twitterze znowu trafiłem przypadkiem na wpis kolejnego oszołoma, twierdzącego, że przecież nie ma żadnej pandemii, że to wszystko spisek, „jakaś grypka”, a w szpitalach leżą statyści (czy jakoś tak).

Jestem zmęczony, psychicznie zmęczony ludzką głupotą, bezmyślnością, egoizmem. Jak widzę matołka bez maseczki w sklepie, krzyczącego na kasjerkę, że on nie zamierza maski założyć, bo nie, i ona mu nie może rozkazywać, to przysięgam, że mam ochotę odwinąć się i strzelić go w ten głupi dziób.

Nie, nie robię tego i nie zrobię przecież. Ale szlag mnie trafia, bo myślę wtedy o A. pod respiratorem. Myślę o jego żonie, która ostatni raz widziała męża jak trzech „kosmitów” w białych kombinezonach pakowało go półprzytomnego do karetki. Myśle o jego dzieciach – mniej więcej w wieku moich, które nie wiedzą, czy jeszcze tatę żywego zobaczą.

2 myśli na temat “Pandemicznie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s