Ambitne plany…

Nie,  nie moje. Mojej córki, oczywiście. Ona zawsze ma ambitne plany. Ambicja to jej drugie imię (…no dobra, trzecie).

Piłka znalazła w sieci szkołę średnią, do której by chętnie poszła. Szkoła mieści się w Warszawie, w jednej z najdroższych i najbardziej „ę-ą” lokalizacji. Jest anglojęzyczna. Ma supernowoczesny budynek, najlepszych nauczycieli pościąganych z całej Europy, fantastyczny wybór rozszerzeń i zajęć dodatkowych. Co więcej, na jej koniec nie zdaje się „normalnej” polskiej matury, tylko brytyjskie A-Levels, po których (jeśli się ma dobre wyniki) ma się znacznie łatwiejszy wstęp na uczelnie brytyjskie i amerykańskie (…i wiele innych). Co więcej, średnie wyniki A-Levels w tej szkole są na poziomie Eaton College…

Szkoła ma jedną zasadniczą wadę. Łączny koszt nauki (wpisowe, czesne + wszystkie dodatkowe, obowiązkowe opłaty) to dobrze ponad 100 tysięcy złotych. Rocznie.

Ha, ha, ha, zaśmiała się hrabina po francusku (bo ten język znała najlepiej).

Ale nie, spokojnie – wszystko po kolei. Otóż okazuje się, że polityka tej super-hiper-mega szkoły jest taka, że w każdym roczniku 20 procent stanowią uczniowe niepłacący – tacy, którym szkoła zapewnia stypendium w wysokości 100 procent kosztów. Aby się o to stypendium ubiegać, trzeba spełniać określone warunki (dochodowe, rodzinne etc.) – wszystkie spełniamy. No i trzeba potem umieć się „zaprezentować” – a to moje dziecię umie doskonale. I podać dwie osoby spoza rodziny, które ucznia zarekomendują, czyli opowiedzą, jaki jest świetny. Znajdą się takie, bez kłopotu.

Więc Piłka postanowiła, że złoży papiery i będzie się starać o to stypendium. No i super – bo właściwie czemu nie? Sama aplikacja nic nie kosztuje. Jasne, szanse są niewielkie (bo też pewnie chętnych nie brakuje), ale co szkodzi spróbować? Jak się nie uda – to Piłka ze swoimi ocenami i wynikami (…i tytułem laureatki…) i tak dostanie się do każdego warszawskiego liceum, do jakiego zechce, więc ryzyko jest żadne. A jeśli się uda…

…to będę mógł się chwalić przed znajomymi, że moje dziecko chodzi do szkoły, która kosztuje ponad 100 tysięcy rocznie. Komedia 😀

Cieszę się, że jest ambitna – i że się nie boi wyzwań. Że próbuje. Że ma to poczucie, że „sky is the limit”.

9 myśli na temat “Ambitne plany…

  1. To jest piękne – że ma wizje tak szerokie i chce spróbować :).

    btw, moja bratanica studiuje w Anglii bo okazało się, że ze zwykłą polska maturą też się da…

    Polubienie

  2. Sprawdź tylko proszę, czy diagnostyka do AHS jest za free, czy kosztuje np. 2000 zł, bo nam tak zaproponowano, co prawda 2 lata temu…

    Trochę z mojego podwórka. Moje dziecię kończy właśnie Staszica. Fakt jest taki, żeby dostać się do autorskiej klasy z matexem ,w drodze do wymarzonego Liceum, już w 2 i 3 gim. zdobyło laureata: z matmy, fizyki i informatyki, czyli zabezpieczyła się sześciokrotnie 🙂
    Jesteśmy też po szkole podstawowej prywatnej, w której były „cuda wianki” za niemałe czesne. Jesteśmy też z małej miejscowości. Podstawówkę i gimnazjum robiło 300 km od Warszawy.
    I dziś po czasie porównując prywatną szkołę i publiczną z własnego doświadczenia nie wybrałbym ponownie prywatnej. Specyfika dzieci, rodziców itd. jest raczej nie do opisania.
    Po maturze brytyjskiej P. chciałaby studiować zagranicą. Super. Tylko trzeba pamiętać o ważnej rzeczy. Otóż nie będzie problemu w GB (na dzisiaj oczywiście) z uzyskaniem kredytu na czesne w Oxfordzie, Cambridge czy gdzieś tam, ale trzeba będzie zapewnić przynajmniej na pierwszym roku zabezpieczenie finansowe na wynajem akademika, jakieś 40 tysi.
    I nie to, że zniechęcam. Po prostu warto wiedzieć, co spotkamy dalej.

    Moje dziecię zrobiło SATa i subjecty, które finansowo nie wyniszczają budżetu domowego. Następną ważną rzeczą przy aplikowaniu np. do USA czy GB są wolontariaty i osobowość, czyli to, co poza szkołą. Potem zaś znalezienie tych Uniwersytetów, które przyjmują studentów z pełnym stypendium np. Ivy Ligue. Przy czym wyniki do nich nie dają gwarancji dostania… to osobna historia.
    Moje dziecię zrobiło trochę inaczej. Wybrało uczelnie z bardzo ciekawego regionu Świata, w której dostało pełne stypendium, a uczelnia jest renomowana dla Azjatów, jak MIT dla Amerykanów. Bo pytanie, czy na pewno będzie nas stać na dalsze realizowanie.
    Jeśli P. myśli o studiowaniu poza PL to może warto sprawdzić swoje szanse w Batorym, gdzie zdaje się maturę międzynarodową?

    Kiedy czytam Ciebie to widzę siebie sprzed lat. Radość i duma rodzica 🙂 Nadal jest. Natomiast mam już większą wiedzę i świadomość, że schody zaczynają się właśnie po gimnazjum 😉 bo mieć zdolne dziecko to wyzwanie. I czasem warto wyjść poza schemat. Pozdrawiam.

    Polubienie

  3. Brzmi wspaniale! Powodzenia 🙂

    Z moich doświadczeń wynika, że paradoksalnie na studia w Anglii łatwiej dostać się z maturą polską niż angielską, w każdym razie na kierunki okołohumanistyczne. Oczywiście wszystko zależy od uniwersytetu, kierunku i kandydata, ale generalnie osoby z A levels statystycznie częściej odpadają na ostatnim etapie rekrutacji. Zazwyczaj wymogi dot. wyników matury polskiej są łatwiejsze do spełnienia, bo istnieje większe ryzyko, że „bardzo dobremu” uczniowi coś akurat nie pójdzie i nie dostanie wymaganego A* czy A, niż że z matury polskiej z tego przedmiotu dostanie poniżej wymaganych 85-90%. Zwłaszcza że P. ma chyba spore szanse, żeby zrobić w liceum jakieś olimpiady i w ten sposób wywinąć się z części matur (a w systemie angielskim nie ma olimpiad).

    Natomiast matura angielska niewątpliwie może lepiej przygotować do samych studiów (chociaż gdy zaczynałam studia w Anglii, nie miałam wrażenia, żebym radziła sobie gorzej niż Anglicy). I zapewne jest bardziej przydatna w rekrutacji na uczelnie pozaeuropejskie.

    Chodziłam do płatnej podstawówki, w której było trochę dzieci z „bogatych” rodzin – i zgadzam się z poprzednim komentarzem, że jest to środowisko specyficzne i może prowadzić do nieprzyjemnych sytuacji…

    W każdym razie gratulacje dla P. i jeszcze raz życzę powodzenia w rekrutacji!

    Pozdrowienia z UK,
    Córka S.

    Polubienie

    1. O, miło Cię usłyszeć (…przeczytać) Córko S. 🙂

      Dzięki za rzeczowe podsumowanie. Zobaczymy, droga jeszcze długa, jeśli się okaże, że coś z niej wynika – wtedy będziemy się zastanawiać, co dalej…

      Polubione przez 1 osoba

      1. Btw, jeżeli P. chciałaby pogadać nt. zalet i wad różnych rodzajów matur (polska/angielska/IB) i jak to się przekłada na rekrutację na studia, to chętnie pomogę 🙂

        Polubienie

  4. Witam,
    chciałabym się dołączyć do dyskusji na temat wyboru liceum. Córka dwa lata temu z premedytacją nie wybrała AHS (choć i miałaby szansę na stypendium, i mieszkamy niedaleko). Wybrała klasę IB w Batorym. Ma swoje przemyślenia na ten temat i mogłaby się nimi podzielić z P. To jeden pomysł – służę pomocą w skontaktowaniu się.

    Drugi pomysł – jutro jest dzień otwarty w Batorym. Jest co prawda dość późno, ale gdyby P. miała jutro czas, córka będzie od rana do 12 w pracowni chemicznej.
    Serdecznie pozdrawiam.

    Polubienie

    1. Dzięki za propozycję, ale Batory nie jest dla nas dobrym rozwiązaniem. Przyczyn jest kilka – jedną jest kiepski (z naszego punktu widzenia) dojazd, drugą – brak takiego profilu, jakiego szuka moje dziecię…

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s