Mruczanka Wulkanizacyjna

A dziś Wam Puchatek opowie, jak artystycznie zrobil z siebie idiotę…

Wiosna. Ciepło. Słonko i takie tam. A Puchatkowóz ciagle na zimowych oponach jeździł – bo zwyczajnie nie było kiedy pojechać na zmiane kapci…

No więc dziś rano się zebrałem i po odwiezieniu Pietruszki do szkoły zostawiłem Piłkę na chwilę w domu i wybrałem się do pobliskiego (na sąsiedniej ulicy) zakładu, gdzie zawsze zmieniam opony.

Tak, opony własnie, nie koła – bo nie mam zapasowych felg. Za każdym razem trzeba przekładać.

No więc cztery duże plastikowe worki z oponami do bagażnika – i jedziemy. Namiejscu o tej porze bez kolejki, akurat konczyli zmieniać opony w jakiejś pięknej terenówce – i podjeżdżamy. Pan opelka podniósł na pneumatycznym podnośniku, kola z jednej strony zdjął, na specjalnej maszynie ściagnął opony z felg, a potem wyjął z puchatkowego bagażnika worki z letnimi oponami i po zlokalizowaniu opowiednich („lewy przód, lewy tył”) zaczął je zakładać.

I wtedy właśnie zobaczyłem byłem, że TO NIE TE OPONY. Moje letnie opony to były jakies Dębice – a to co pan wyjął z mojego bagażnika to najwyraźniej były gumy Michelin Energy. Czyli – jak szybko skojarzyłem – stare opony od nieistniejącego już peugeota, te z którymi go kupiłem, a które po pierwszym sezonie poszły na emeryturę. A nowe (trzyletnie) Dębice musiały zostać w garażu…

Złapałem się za głowę. Powiedziałem panu, w czym problem.

– Nie ma problemu – usmiechnął się pan wulkanizator. – Wskakujmy do mojego auta i podjedziemy do pańskiego garażu po te właściwe.

Jak powiedzieli, tak zrobili. Puchatkowy garaż znajduje się w odległości jakichs 300 metrów, więc daleko nie było. Wpadłem do garażu klnąc włąsną głupotę, pan razem ze mną, łapiemy drugi komlet opon, pan wulkanizator na wszelki wypaek zagląda do środka worków – i naszym oczom ukazują się…

…cztery IDENTYCZNE opony Michelin Energy. Tylko wyraźnie starsze i bardziej zniszczone.

Przyznam, że w tym momencie zgłupiałem. Przecież to niemożliwe, to historia rodem z Archiwum X: były stare Micheliny i nowe Dębice, są dwa komplety Michelinów… A gdzie Dębice? Metamorfoza, transmutacja, głupi dowcip Harry’ego Pottera? Złodzieje, którzy włamali się do garażu i ukradli Dębice, podrzucając w zamian (lepsze skądinąd) Micheliny?

Pan wulkanizator popatrzył na mnie z sympatią i jakby odrobiną współczucia – ale na sugestię że może w warsztacie przez pomyłkę dali mi CZYJEŚ Micheliny zamiast moich Dębic pokręcił głową.

– U nas się takie pomyłki nie zdarzają, zresztą obok stało tylko fiat Uno, który ma inny rozmiar opon.

Wrócilismy do zakładu – pan lekko ubawiony, ja w stanie głebokiego szoku. Założyli mi te letnie Micheliny, zimówki wpakowali do bagażnika…

Dopiero w godzinę po powrocie do domu doznałem olśnienia. Co się wydarzyło?

To banalnie proste. W 2008 r. kupiłem nowe letnie opony Dębicy do Peugeota. Stare Micheliny leżały w garażu obok zimówek.

Ale przecież w październiku ubiegłego roku Peugeot zmienił właściciela. Jak myślicie, czy nowy właściciel odjechałby nim, gdyby auto nie miało opon?

No jasne, że nie.

I peugeocik pojechał sobie bodaj gdzieśpod Siedlce… na tych „nowych” letnich Dębicach. A my kupiliśmy opelka. A opoelek miał na felgach… Micheliny. Takie same, jak te stare z peugeota – tylko nowsze.

I kiedy zmieniałem opony na zimowe – to oczywiście zdjąłem te Micheliny. A Dębice… no właśnie.

Musze zajrzeć do tego warsztatu i opowiedzieć panom o mom zaćmieniu. Będe mieli radochę…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s