Mruczanka Krawiecka Poniekąd…

Tak, tak, ubiegły tydzień dostarczył Puchatkom wrażeń niezapomnianych. Najpierw sanepid-blues, a potem – konkretnie w piątek wieczorem – Piłeczka raczyła była złomotać się z rowerku prosto na metalowy płotek pod sklepikiem.

Eefekt: Piłeczkę trzeba było zawieźć do szpitala, gdzie pocerowali jej czaszkę. W pierwszej chwili wyglądało to strasznie: jakieś litry krwi lejące się z głowy jak na tanim horrorze. W szpitalu okazało się – rzecz prosta – że w zasadzie nic jej nie jest. Ot, przecięła sobie skórę na głowie (dwa szwy), ale nic poza tym.

Zdolne dziecko.

Jeśłi talent do rozbijania sobie łepetyny odziedziczyła po Babci Małgosi, czyli Puchtka Osobistej Mamie – to Puchatek dziękuje bardzo i czeka z utęsknieniem na moment, w którym Piłeczka znajdzie sobie mężczyznę i wyjdzie za mąż. I niech ją mąż wozi do szycia… 😉

No i mamy Piłeczkę Skancerowaną. Pod włosami, na szczęście.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s