Mruczanka Zdechlanka

Zbliża się lato. Zbliża się wielkimi krokami. Jak zwykle o tej porze roku najtrudniej mi usiedzieć w domu. Jak zwykle gdzieś, głęboko, budzi się pragnienie wędrówki…

Złapałem się na tym, że co jakiś czas – nieświadomie – sięgam po jeden z ostatnich numerów National Geographic, w którym znalazł się duży artykuł o „świecie Celtów”. I wgapiam się bezmyślnie w zdjęcia ze Skye, z Harris i Lewis, z północy Szkocji i zachodu Irlandii.

Nic z tego, na razie. Jest nadzieja, że w sierpniu uda się pojechać nad morze (nasze, polskie). Dobre i to.

A tymczasem siedzę i tłumaczę. Z jednej strony i tak jestem w dobrej sytuacji – pracuję „na swoim”, nikt mnie nie pogania, nie muszę się użerać z jakimkolwiek szefostwem, nie tracę czasu na dojazdy do pracy. Z drugiej – mam jednak poczucie stagnacji (głównie w sensie intelektulanym…).

Grać nie ma kiedy i z kim. Posłuchać muzyki można dopiero wieczorem, kiedy dzieci już śpią – a wtedy często już się nie ma siły. Pisać własnych rzeczy nie ma jak i kiedy. Kupno wymarzonego aparatu należy odłożyć ad Kalendas Graecas (bo nie ma na to pieniędzy, a nawet jak będą, to jest parę istotniejszych wydatków…).

Zdechlactwo.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s