Mrucznaka Lutowa

Ano, z tym naszym zdrowiem to jakoś tak… różnie (dzięki za troskę, Kinio :). Niby lepiej, a nie do końca jakoś. Potwory się przechorowały krótko, niby już w poniedziałek były zdrowe, ale Pietruszka ni z tego ni z owego we wtorek wieczorem pawia był uwolnił nagle a niespodziewanie. I ogólnie biedny był niezmiernie. I o co chodzi?
A wczoraj wprawdzie już wszystko było dobrze, ale cały dzień jakiś słaby był, jakiś śnięty… A wieczorem zasnął w pół zdania, z książeczką w ręce – po prostu leżał w łóziu, oczka mu się zamknęły i już. A to nie jest zwykły stan Pietruszki o ósmej wieczorem – zwykle jeszcze co najmiej pół godzinki imprezowania…

Ano, zobaczymy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s