Mruczanka Listopadowa

Na cmentarzu byliśmy… Cmenatrz w G. gdzie nie mam nikogo bliskiego, ale w końcu trzeba Potworom także pokazać, jak się świeczki na grobach zapala…

Jak sobie człowie pochodzi między grobami i poczyta napisy – to mu od razu właściwa perspektywa wraca tego, co ważne i tego, co mniej.

I tak mi sie skojarzyło ze Staffem. Jest taki wiersz pod tytułem „Dary życia”. Powrót do nieśmiertelnego (nomen omen…) tematu „…non omnis moriar”. Znacie?

Wznieść ręce w górę, jak drzewo gałęzie,
I szumieć w duszy, błogosławiąc losy
Za te uciski, peta i uwięzie,
Z których się serce wyrywa w niebiosy.

W piwnicy krzepić się jak w gór ozonie
I dniom dziękować, gdy jak w nocy ciemno,
Gdy wiem, że w walce ostatkiem sił gonię,
A nie wiem nawet już, czy Bóg jest ze mną.

Lecz choćby klęska skończyła me boje,
Choćby najsrożej los na mnie się zaciął,
Nie zmarnowane będzie życie moje,
Bom tworzył pieśni i miałem przyjaciół.

Ano, właśnie…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s