Trudny wybór…

Osiem lat temu (…jak ten czas leci…) Pucek miał słynny wypadek na rowerze, po którym został stałym klientem warszawskiego Mazowieckiego Centrum Stomatologii. Stałym – nie znaczy bardzo częstym: wizyta raz na rok, żeby sprawdzić, czy „odbudowany” ząb nie sprawia problemów. Dziś właśnie była kolejne wizyta – zabawnie było patrzeć, jak Pucek, który za niecałe pół roku będzie już pełnoletni (…i jest wyższy ode mnie, choć to akurat nie jest specjalnie trudne), siedzi w poczekalni kliniki stomatologii DZIECIĘCEJ, wśród kilkulatków.

Pan doktor – znakomity fachowiec i bardzo fajny człowiek – kazał rentgen zrobić, obejrzał, orzekł, że wszystko jest OK, umówił nas na ostatnią „dziecięcą” wizytę pod koniec maja. A potem zaproponował,  żeby umówić się na wizytę do ortodonty, żeby sprawdzić, czy nie da się trochę poprawić zgryzu, co zmniejszyłoby ryzyko uszkodzenia tego „odbudowanego”. Wada zgryzu minimalna, normalnie – jak przyznał lekarz – nie miałoby to sensu, ale w tej sytuacji może warto sprawdzić (przy czym od razu powiedział, że ortodonta może uznać, iż nic z tym nie ma sensu robić). Czyli – na razie tylko konsultacja.

Po wyjściu z gabinetu idę zatem do rejestracji. Pani patrzy w komputer i mówi, że owszem, może nas zapisać, ale… tylko „prywatnie” (płatnie), nie na NFZ.

Zaraza, zaraz, dlaczego? Przecież dzieci (…nawet takie duże…) konsultacje ortodontyczną mają na NFZ?

– Zgadza się – odpowiedziała mi pani w okienku (trzeba przyznać, że była bardzo uprzejma i ton miała wielce przepraszający). – Ale widzi pan, najbliższy wolny termin dla dzieci na NFZ mamy pod koniec przyszłego roku. A wtedy oczywiście ten młody człowiek będzie już pełnoletni, więc go do poradni dziecięcej zapisać nie mogę. Więc mogę panu zaproponować albo okolice października bieżącego roku, w poradni dla dorosłych, koszt dwieście pięćdziesiąty złotych, albo w poradni dla dzieci na wizytę prywatną, wtedy jeszcze w tym miesiącu, koszt dwieście pięćdziesiąty złotych.

Dwieście pięćdziesiąt albo dwieście pięćdziesiąt. Co by tu wybrać…

To jest jednak paranoja.